"Obawia się, że coś może spaść mu na głowę". Intrygujące słowa o Putinie
Nowe światło na sytuację w Moskwie rzucają słowa szefa Centrum Badań nad Rosją, a jednocześnie byłego ministra spraw zagranicznych Ukrainy Wołodymyra Ohryzko. Dyplomata powiedział na antenie Radia NV, że Kijów nie może sobie pozwolić na prezentowanie ostrego stanowiska.
"Nie możemy powiedzieć: drogi towarzyszu Trump"
– Jesteśmy ludźmi taktownymi. Nie możemy powiedzieć: drogi towarzyszu Trump, idź do lasu. Powiemy mu, że bardzo cenimy jego wysiłki pokojowe. Nadal czekamy na jego wysłanników pokojowych w Kijowie. Bardzo chcielibyśmy ich tu oprowadzić, aby na własne oczy zobaczyli, jakie "pokojowe inicjatywy" każdego dnia realizuje przestępca – powiedział Ohryzko.
Były szef MSZ Ukrainy zaznaczył jednocześnie, że wpływ Donalda Trumpa na Kijów nie jest już decydujący. Jak ocenił, rosyjskie władze obawiają się ryzyka przed symboliczną datą, a sytuacja w Moskwie się komplikuje. Szef Centrum Badań nad Rosją wskazał, że wcześniej Trump mówił o "braku kart" po stronie Ukrainy, ale teraz "sytuacja się zmieniła".
– Karty najwyraźniej się pojawiły – i to całkiem mocne. Jeśli dziś Putin obawia się, że 9 maja coś może spaść mu na głowę i prosi Trumpa o interwencję, to oznacza, że znajduje się w katastrofalnej sytuacji. Rozumiemy przecież, że ta cała elita wokół niego, której przez lata pozwalał rabować, zarabiać i ukrywać pieniądze poza Rosją, zaczyna się teraz zastanawiać: po co mamy tracić to, co "uczciwie ukradliśmy?" I właśnie w tym widzę dzisiejszą intrygę wokół Putina. A tu Trump w żaden sposób mu nie pomoże – powiedział Wołodymyr Ohryzko.
Wysłannicy Trumpa omijają Ukrainę
Z kolei wysłannicy Donalda Trumpa – Steve Witkoff i Jared Kushner – nie spieszą się z wizytą w Kijowie. Waszyngton uważa, że wznowienie udziału w rozmowach pokojowych raczej nie przyniesie namacalnych rezultatów.
"Kyiv Independent", powołując się na anonimowe źródła, informuje, że wysoki rangą ukraiński urzędnik znający sprawę powiedział, że "wiele razy obiecywali wizytę w Kijowie, ale jak dotąd nie udało im się zrealizować ani jednego słowa".
Dziennik podkreślił frustrację w Kijowie spowodowaną brakiem równowagi w kontaktach dyplomatycznych, zauważając, że Witkoff i Kushner często podróżowali do Rosji, aby spotkać się z jej przywódcą Władimirem Putinem.