Żołnierze USA nie trafią z Niemiec do Polski. Tusk: Nie pozwolę łamać solidarności UE
W ostatnich dniach minister wojny USA Pete Hegseth zdecydował o wycofaniu z Niemiec ok. pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy. "Decyzja ta jest następstwem gruntownej analizy rozmieszczenia sił w Europie i wynika z potrzeb oraz warunków panujących na miejscu" – poinformował rzecznik Pentagonu Sean Parnell.
O zaistniałą sytuację był dopytywany premier Donald Tusk podczas 8. szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej, który odbywa się w Armenii. W wydarzeniu uczestniczą szefowie państw i rządów ponad 40 krajów.
– Sprawa jest delikatna, jeśli chodzi o te plany wycofywania wojsk amerykańskich z niektórych państw europejskich, jak państwo pamiętacie, tam pojawiały się w przestrzeni publicznej zapowiedzi czy groźby wycofania wojsk amerykańskich z Niemiec, z Włoch, z Hiszpanii, chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać, nie wiem, czy wiecie, o co mi chodzi – powiedział premier Tusk.
Następnie szef rządu jednoznacznie zadeklarował, że nie zgodzi się, aby amerykańscy żołnierze zostali przesunięci z Niemiec do Polski.
– Ja nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim – stwierdził
Tusk: Nie można być bardziej proamerykańskim
Podczas konferencji zapewnił, że pozostaje proamerykańskim politykiem.
– Nie można być bardziej proamerykańskim, niż ja jestem i to od zawsze. Dla mnie jednak proamerykańskość oznacza wspólne starania o to, aby więzi transatlantyckie były jak najsilniejsze. Między Polską i Stanami Zjednoczonymi, ale także między Europą i Stanami Zjednoczonymi – powiedział premier Donald Tusk.
– My potrzebujemy obecności amerykańskiej nie tylko w Polsce, ale także w innych miejscach, bo to służy, tak czy inaczej, polskiemu bezpieczeństwu – stwierdził.