"To publiczny lincz". Żona broni adwokata od trumny na kółkach

Dodano:
Mecenas Paweł Kozanecki Źródło: PAP / Grzegorz Michałowski
Łódzki adwokat Paweł Kozanecki, skazany prawomocnie na 1,5 roku więzienia za śmiertelny wypadek, nie stawił się do odbycia kary.

Policja wystawiła za nim list gończy. W sprawie pojawił się we wtorek nowy wątek. Żona adwokata oraz on sam, w przekazanym liście przekonują, że są ofiarami całej sytuacji.

"To publiczny lincz". Żona adwokata od „trumny na kółkach” broni męża

– Ten list gończy to jest publiczny lincz – mówi w rozmowie z Radiem ESKA Paulina Kuraś-Kozanecka, żona poszukiwanego adwokata. Jak twierdzi, po publikacji informacji o poszukiwaniach zaczęła otrzymywać groźby. Kobieta podkreśla, że jej mąż nie unika odpowiedzialności. – Złożył wniosek o odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego – zaznacza. Wniosek miał trafić do sądu 18 marca. Jak dodaje, decyzja powinna zapaść w ciągu 30 dni. –To co się wydarzyło wczoraj, naprawdę jestem w ciężkim szoku – mówi.

W jej ocenie działania służb mogą utrudnić spłatę zobowiązań wobec rodzin ofiar. – Cała ta sytuacja spowoduje, że ani nie może pracować, ani nie może płacić na rzecz pokrzywdzonych. I nie wiem komu ma to służyć – przekonuje.

Inny obraz sytuacji przedstawia z kolei pełnomocnik rodzin ofiar, mec. Karol Rogalski. – Wiedział, że nie otrzyma dozoru elektronicznego, dlatego uciekł. Nie wykonał wyroku sądów obu instancji, nie zapłacił pokrzywdzonym ani nie zwrócił kosztów sądowych – mówi. Jak dodaje, Kozanecki nie odbiera korespondencji, a wobec niego rozpoczęto działania egzekucyjne. Do kancelarii trafił też list od skazanego. Pisał w nim, że od lat jest ofiarą „nagonki medialnej” i nie może znaleźć pracy. Sugerował, że możliwość odbywania kary na wolności pozwoliłaby mu zarabiać i spłacać zobowiązania.

Policja prowadzi poszukiwania mężczyzny. Zgodnie z decyzją sądu wydano za nim list gończy po tym, jak nie zgłosił się do odbycia kary.

Kulisy tragedii

Do wypadku doszło we wrześniu 2021 roku na trasie Barczewo–Jeziorany. Według ustaleń śledczych Paweł Kozanecki, kierując mercedesem, przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwny pas ruchu. Doszło do czołowego zderzenia z audi 80. Kierująca i pasażerka drugiego auta zginęły na miejscu.

Sąd uznał, że adwokat nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. W pierwszej instancji został skazany na dwa lata więzienia i pięć lat zakazu prowadzenia pojazdów. Po apelacji karę zmniejszono do 1,5 roku pozbawienia wolności oraz czterech lat zakazu prowadzenia pojazdów.

Sprawa odbiła się szerokim echem również z powodu słów Kozaneckiego po wypadku. W internecie określił samochód ofiar jako "trumnę na kółkach".

Źródło: Fakt / Radio Eska/ DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...