Policjant zatrzymany i skuty za obezwładnienie zabójcy. Jest wyrok sądu
Chodzi o głośną sprawę funkcjonariuszy, którzy kilka lat wcześniej obezwładniali sprawcę brutalnego zabójstwa na warszawskiej plebanii.
Sąd: zatrzymanie policjanta było nieuzasadnione
Sprawa dotyczy działań z lipca 2025 r., kiedy policjanci zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Policji na polecenie prokuratury. Zostali skuci kajdankami, część na komendzie, część w domach, a następnie doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień. Sąd wskazał, że nie było podstaw do takiego trybu zatrzymania. Policjant nie ukrywał się, pełnił służbę i – jak podkreślono – wcześniej sam wskazał miejsce, w którym przebywa, oraz stawił się na kontakt z funkcjonariuszami. W ocenie sądu wystarczające byłoby wezwanie do prokuratury. "Zatrzymanie było niewątpliwie niesłuszne" – wskazano w uzasadnieniu.
Sąd podkreślił też skutki dla funkcjonariusza. Zatrzymanie naruszyło jego prawo do wolności, wywołało stres i poczucie krzywdy, a także wpłynęło na jego wizerunek w pracy i wśród bliskich. Jednocześnie sąd zwrócił uwagę, że interwencja, której dotyczy sprawa, była „ekstremalnie trudna i niebezpieczna” i odbywała się z narażeniem życia. Obrońca policjanta zaznaczył, że dla jego klienta ważniejsze od pieniędzy było potwierdzenie, że został potraktowany niesłusznie.
Wnioski o zadośćuczynienie złożyli także inni funkcjonariusze. W ich sprawach decyzje jeszcze nie zapadły. Równolegle trwa śledztwo dotyczące samej interwencji.
Użyli niedozwolonych technik obezwładniania
Do zdarzenia, w którym interweniowali policjanci, doszło w kwietniu 2019 r. na plebanii parafii św. Augustyna w Warszawie. 38-letni mężczyzna zaatakował 65-letniego Marka T., który przyjechał do kościoła przed Wielkanocą. Napastnik brutalnie go pobił – mężczyzna zmarł w szpitalu. Na miejsce wezwano policję. Funkcjonariusze zastali agresywnego sprawcę, który zachowywał się irracjonalnie, szarpał się i stawiał opór. Był silny fizycznie – trenował rugby i boks.
Policjanci obezwładnili go, stosując m.in. technikę polegającą na przełożeniu nóg za skute z tyłu ręce. W trakcie interwencji mężczyzna stracił przytomność i trafił do szpitala z niewydolnością krążeniowo-oddechową. Sprawca zabójstwa został ostatecznie uznany za niepoczytalnego, a śledztwo w jego sprawie umorzono. Zdecydowano o jego leczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Po kilku latach prokuratura wróciła jednak do samej interwencji policji. W lipcu 2025 r. czterem funkcjonariuszom postawiono zarzuty przekroczenia uprawnień. Śledczy uznali, że użyli niedozwolonych technik obezwładniania. W przypadku jednego z nich zarzut dotyczy także nieprawidłowego użycia gazu pieprzowego oraz poświadczenia nieprawdy w notatce służbowej.