"Po prostu zniknął głos". Ujawniono nowe fakty ws. wypadku, w którym zginął Litewka
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, prokurator Bartosz Kilian, w rozmowie z "Faktem" poinformował o relacji świadka, który jako ostatni rozmawiał przez telefon z Łukaszem Litewką.
– Świadek rozmawiał z Łukaszem Litewką aż do tragicznego momentu, gdy w słuchawce po prostu zanikł głos pana posła – poinformował.
Stało się to o godz. 13:14. Zgłoszenie o wypadku wpłynęło o godz. 13:17.
– Mam precyzyjnie ustaloną długość połączenia oraz konkretną godzinę, czyli 13.17, kiedy do operatora wpłynęło zgłoszenie o wypadku – mówił prokurator.
Poinformował, że na miejscu tragedii zabezpieczono słuchawkę, która – według przypuszczeń śledczych – znajdowała się w uchu posła. To właśnie z jej użyciem prowadził rozmowę.
– Nie było więc takiej sytuacji, że przytrzymywał telefon w ręku – dodał prokurator Bartosz Kilian.
Śledczy zabezpieczyli też nagrania z monitoringu, które obejmują odcinek trasy, który polityk pokonał niedługo przed wypadkiem. Nagrania potwierdzają, że poseł nie trzymał telefonu w ręku.
– Wszystko wskazuje na to, że przez cały czas rozmawiał z użyciem słuchawki. Jechał prawidłowo i był trzeźwy – przekazał prokurator.
Ponadto prokuratura otrzymała już wyniki badań toksykologicznych pokrzywdzonego. Łukasz Litewka był trzeźwy. Na wyniki badań podejrzanego trzeba jednak jeszcze poczekać.
Łukasz Litewka zginął w tragicznym wypadku
Łukasz Litewka, poseł Lewicy, zginął 23 kwietnia w tragicznym wypadku. Miał 36 lat. Jadąc na rowerze, został potrącony przez samochód. Kierowca mitsubishi, 57-letni mieszkaniec Sosnowca, usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
28 kwietnia mężczyzna podejrzany o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki opuścił areszt po tym, jak wcześniej sąd zadecydował o możliwości wpłacenia 40 tys. zł poręczenia majątkowego. Prokuratura wniosła zażalenie. W jej ocenie jedynie tymczasowy areszt zapewni prawidłowy przebieg śledztwa. Sprawę rozpatrzy Sąd Okręgowy w Sosnowcu.