Koniec NATO? Były szef Paktu: Konieczny nowy sojusz
Według byłego szefa NATO i byłego premiera Danii, powodem kryzysu jest słabnące zaangażowanie Stanów Zjednoczonych jako lidera. "Prezydent Donald Trump wyraził tak wiele wątpliwości co do swojego zaangażowania w Artykuł 5 i obronę Europy, że wniosek dla Europejczyków może być tylko jeden: musimy stanąć na własnych nogach i być w stanie sami obronić nasz kontynent" – powiedział Duńczyk, który kierował NATO w latach 2009-2014.
Według niego w Europie powinna powstać "koalicja chętnych", złożona z państw "gotowych i zdolnych do samodzielnego zorganizowania obrony". – Ani UE, ani NATO nie są obecnie przygotowane do wzmocnienia europejskiego filaru w ramach sojuszu – ocenił. Rasmussen przekonywał, że Europa potrzebuje nowych zdolności wojskowych, planów obronnych oraz zintensyfikowania produkcji broni i amunicji.
Koniec NATO. Koncepcja Rasmussena
Koncepcja Rasmussena zakłada, że zaangażowane w nowy projekt obronny mogłyby być tylko państwa spełniające surowe kryteria, takie jak osiągnięcie celu 5 proc. PKB na obronność. "Potrzebny jest również mechanizm wykluczania członków, którzy nie spełniają tych warunków" – wyjaśnia.
Jednocześnie zaznaczył, że NATO nadal powinno odgrywać kluczową rolę, a "ostatecznym gwarantem bezpieczeństwa jest amerykański parasol nuklearny". "Ale konwencjonalna obrona to coś, co my, Europejczycy, powinniśmy być w stanie sami zapewnić" – podkreślił. Zdaniem Andersa Rasmussena w przyszłym planie bezpieczeństwa Europy powinna uczestniczyć Ukraina, jako "pełnoprawny członek proponowanego sojuszu". "Widzimy teraz, jak szybko Ukraina opracowuje nową broń i amunicję. (...) Potrzebujemy jej jako bastionu przeciwko Rosji" – powiedział niemieckiej gazecie.
Były sekretarz generalny NATO w roli liderów "koalicji chętnych" chciałby widzieć kanclerza Niemiec Friedricha Merza, prezydenta Francji Emmanuela Macroa, premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera i premier Włoch Giorgię Meloni. Zaapelował do przywódców w Europie o zmianę "myślenia strategicznego", żeby zminimalizować zależność od Donalda Trumpa, Władimira Putina i Xi Jinpinga.