"Prorosyjski gest". Giertych o sprawie Ziobry
W niedzielę media podały, że były minister sprawiedliwości znalazł się na amerykańskim terytorium. Według TVN24, polityk był widziany w sobotę na lotnisku Newark w New Jersey. Stacja opublikowała jego zdjęcie, które przesłał redakcji jeden z widzów.
Wcześniej TV Republika poinformowała, że Ziobro przebywa w USA. Według doniesień, do Ameryki wyjechał także Marcin Romanowski, były zastępca Ziobry w resorcie sprawiedliwości.
– Rząd jest zagubiony, zagubiony jest Żurek. Kiedy byłem w Budapeszcie, wytoczono wobec mnie działa, które były zapowiedzą łamania prawa. Wbrew temu, co ta propaganda głoszona przez stronników Donalda Tuska powtarza, że uciekłem, to nieprawda. Przebywałem na ogłoszonej miesiąc wcześniej konferencji w Budapeszcie – powiedział w Telewizji Republika Zbigniew Ziobro.
Giertych: To wrogi akt ze strony administracji Trumpa
Sytuację skomentował we wtorek na antenie TVP Info poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych.
– Jest to wrogi akt ze strony administracji Donalda Trumpa – ocenił parlamentarzysta. – To seria wrogich aktów wobec Europy i przeciwników Rosji. Mieliśmy Grenlandię, spotkanie na Alasce i zdjęcie sankcji z Rosji – po wojnie w Iranie. Tak samo traktuję przyjęcie Ziobry i być może Romanowskiego, jako kolejny prorosyjski gest administracji Donalda Trumpa. Jesteśmy sojusznikiem USA, prezydent Trump kiedyś przestanie nim być – wskazał Giertych.
Jak zaznaczył, "to była prawdopodobnie osobista decyzja Donalda Trumpa, która kładzie się cieniem na relacje polsko-amerykańskie".
Roman Giertych powiedział również, że – jego zdaniem – Zbigniew Ziobro mógł kupić złotą wizę do Stanów Zjednoczonych za pięć milionów dolarów. Taką możliwość wprowadziła bowiem administracja Donalda Trumpa.
– Pieniądze, które PiS wyprowadził z Polski, to setki milionów dolarów. Myślę, że nad częścią tych środków kontrolę ma Zbigniew Ziobro. Za coś sobie żył na Węgrzech. Teraz ma być korespondentem jednej z prawicowych stacji – wskazał poseł KO.