Sejm przyjął ustawę o KROPiK. Co zrobi prezydent?
Posłowie poparli poprawki Senatu o charakterze porządkującym, doprecyzowującym i korygującym pomyłki w zapisach.
KROPiK to inicjatywa wiceministra rolnictwa Jacka Czerniaka z Lewicy, który pierwsze próby wdrożenia tego pomysłu podjął już w 2024 roku. Wówczas opór społeczny – i to zarówno ze strony obywateli, jak i organizacji pozarządowych – sprawił, że zaniechano tych planów. Tym razem koalicja rządząca zdołała przeforsować nowe regulacje wobec właścicieli zwierząt.
KROPiK – nowe obowiązki i opłaty dla właścicieli psów i kotów
Regulacja zakłada obowiązkowe czipowanie wszystkich psów oraz wybranych kategorii kotów, a następnie ich rejestrację w państwowym systemie prowadzonym elektronicznie przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Według rządu KROPiK ma ograniczyć problem bezdomności zwierząt, usprawnić identyfikację właścicieli oraz zmniejszyć koszty utrzymania schronisk ponoszone przez samorządy.
W połowie kwietnia ustawę przyjął Sejm. Za głosowało 245 posłów – głównie przedstawicieli koalicji rządzącej. Przeciw było 22 parlamentarzystów, a 171 wstrzymało się od głosu. Rząd szacuje, że stworzenie i utrzymanie systemu przez 10 lat będzie kosztować ponad 130 mln zł, z czego sam system informatyczny ma pochłonąć 38,5 mln zł.
Nowe przepisy przewidują również obowiązki finansowe dla właścicieli zwierząt. Czipowanie psa lub kota ma kosztować 50 zł, kolejne 50 zł wyniesie wpis do rejestru. Dodatkowo opłaty mają być pobierane za każdą zmianę danych – m.in. przy zmianie adresu, wpisaniu szczepienia przeciwko wściekliźnie czy informacji o sterylizacji zwierzęcia.
KROPiK będzie gromadził dane, w tym dane osobowe, umożliwiające jednoznaczne powiązanie zarejestrowanego psa lub kota z jego właścicielem lub ze schroniskiem dla zwierząt, w którym ten pies lub kot jest lub był utrzymywany. Rejestr będzie gromadził też dane lekarza weterynarii, który zarejestrował psa lub kota oraz dane samego zwierzęcia tj. płeć, umaszczenie, informacja o ubezpłodnieniu, w przypadku psów – informacja o poddaniu obowiązkowemu szczepieniu przeciw wściekliźnie. KROPiK będzie zawierał również dane o numerach transponderów wszczepionych psom i kotom. Możliwe będzie też umieszczenie informacji o zaginięciu zarejestrowanego psa lub kota.
"Państwowy interwencjonizm" i "korytko dla swoich"
Projekt od początku wzbudzał ogromne kontrowersje wśród polityków opozycji i części organizacji społecznych. Poseł Jarosław Sachajko przekonywał, że nowy system powstaje nie po to, aby poprawić sytuację zwierząt, ale "żeby dać posady dla swoich". – Tylko jedna państwowa baza, żeby swoi mieli paśnik, czy ładniej nazywając korytko – mówił parlamentarzysta.
Z kolei poseł Konfederacji Witold Tumanowicz argumentował, że projekt nie rozwiąże problemów przepełnionych schronisk i tzw. patoschronisk. – W żaden sposób nie rozwiązuje on problemu przepełnionych schronisk i wysokiego kosztu utrzymywania schronisk przez gminy. Za to mamy państwowy interwencjonizm, kolejne biurokratyczne obowiązki i możliwość ścigania obywateli z podatków od posiadania zwierząt – mówił podczas debaty sejmowej.
Burzliwa debata w Senacie. Ponad 30 krytycznych uwag
Wyjątkowo ostra dyskusja wokół ustawy wybuchła również podczas połączonego posiedzenia senackich komisji rolnictwa oraz klimatu i środowiska. Prof. Krzysztof Koźmiński reprezentujący Krajowy Instytut Rejestracji Zwierząt ocenił, że projekt zawiera poważne błędy legislacyjne. – To jest ustawa wadliwa legislacyjnie. Proszę zwrócić uwagę, jak wiele zarzutów zostało podniesionych. Mamy krótką ustawę, a jest ponad 30 krytycznych uwag – mówił ekspert. Według Koźmińskiego projekt może naruszać zarówno konstytucję, jak i prawo unijne.
– 28 kwietnia Parlament Europejski przegłosował rozporządzenie, czyli akt prawa unijnego bezpośrednio stosowany. Ta ustawa w aktualnym kształcie jest w mojej ocenie niezgodna z prawem unijnym i może rodzić odpowiedzialność przed organami międzynarodowymi – przekonywał. Ekspert wskazywał również na – jego zdaniem – nierzetelną ocenę skutków regulacji. – Dane są wybiórcze, selektywne, niewiarygodne, a wyliczenia i szacunki zupełnie nie pokrywają się z realiami – ocenił.