To tędy wyjechał Ziobro. "Rządowym samochodem"
"Newsweek", powołując się na rozmówców z PiS, twierdzi, że Zbigniew Ziobro "mylił tropy polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale też własnej partii", a "jego ostatnia ucieczka przypominała scenariusz filmu gangsterskiego klasy B". Przypomnijmy, że były szef MS od ponad tygodnia przebywa USA, dokąd dostał się w pełni legalnie, posługując się tzw. paszportem genewskim, którzy przysługuje mu jako azylantowi na Węgrzech.
"Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski doskonale wiedzieli, że ich czas na Węgrzech się kończy. Wyborcza klęska Orbána i zapowiedzi nowej władzy, że nie mają co liczyć na dalszy azyl w Budapeszcie, nie zostawiały wątpliwości, że trzeba się ewakuować. Nieudolność polskiej prokuratury też kiedyś się skończy i Ziobrę obejmie wreszcie europejski nakaz aresztowania" – czytamy.
Według tygodnika, spiritus movens całej akcji była żona Ziobry, Patrycja Kotecka-Ziobro. Poruszanie się po strefie Schengen nie było dla byłego ministra sprawiedliwości problemem. Unijne granice mógł przekraczać z dowodem osobistym Tygodnik, powołując się na rozmówców w PiS, podaje, że "Kaczyński zapewne był wtajemniczony, bo w akcji ewakuacji 'szeryfa' przeplatają się dwa nazwiska – Adam Bielan i Jacek Kurski".
To właśnie europoseł Adam Bielan, który ma szerokie kontakty w otoczeniu prezydenta USA, miał lobbować za tym, by Stany Zjednoczone udzieliły Ziobrze pomocy z pominięciem ambasady w Warszawie. "Okazało się, że ambasador Tom Rose nie jest entuzjastą wyjazdu Ziobry do USA, w dodatku zapewnił Radosława Sikorskiego, że 'banita' miejsca za oceanem nie znajdzie" – czytamy. Przeciwnikiem udzielenia schronienia Ziobrze miał być sam sekretarz stanu Marco Rubio.
Wyjazd poza Schengen
Kluczową sprawą było wywiezienie polityka PiS ze strefy Schengen tak, żeby nie zauważyły tego europejskie systemy graniczne. Dziennikarze ustalili w źródłach zbliżonych do koalicji rządzącej, że najbardziej prawdopodobne jest to, że Ziobro otrzymał pomoc od służb węgierskich, zanim jeszcze Péter Magyar został zaprzysiężony na nowego szefa rządu. "Droga do Ameryki prowadziła przez Serbię, a granicę miał przekroczyć w samochodzie oznaczonym jako rządowy, co sprawiło, że nie został odnotowany na granicy. Wylot z Belgradu w dowolnym kierunku był już znacznie prostszy" – czytamy.
Zdjęcie, które dotarło do polskich mediów, było wykonane na lotnisku Newark w New Jersey, ale informatorzy tygodnika twierdzą, że Newark było tylko przystankiem przesiadkowym.