Zabił siekierą na UW. Sąd może umorzyć sprawę już w sierpniu
Mężczyzna jest oskarżony o brutalne zabójstwo pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego.
Brutalny atak na kampusie UW
Do tragedii doszło 7 maja 2025 roku na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego. Mieszko R., wówczas student Wydziału Prawa UW, zaatakował siekierą 53-letnią portierkę zamykającą drzwi Audytorium Maximum. Kobieta zginęła na miejscu. Według ustaleń śledczych sprawca miał następnie sprofanować zwłoki ofiary. Na pomoc kobiecie ruszył 39-letni pracownik Straży UW, który również został ciężko ranny.
Prokuratura postawiła Mieszkowi R. trzy zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok. Śledczy wskazywali, że napastnik odciął ofierze głowę toporkiem i miał usiłować konsumować zwłoki.
Prokuratura chce umorzenia
W kwietniu tego roku prokuratura skierowała do sądu wniosek o umorzenie śledztwa i zastosowanie wobec podejrzanego środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Powodem jest opinia biegłych psychiatrów i psychologów, którzy uznali, że Mieszko R. w chwili popełnienia zbrodni był niepoczytalny.
"W opinii sądowo-psychiatryczno-psychologicznej z dnia 12 stycznia br. biegli rozpoznali u podejrzanego zaburzenie psychiczne o charakterze psychotycznym" – wynika z materiałów dotyczących sprawy. Eksperci ocenili, że na zachowanie 22-latka wpłynęły "nieprawidłowe cechy osobowości oraz rozwinięta psychoza z zaburzeniami oceny rzeczywistości i poczuciem wyższej konieczności popełnienia takich czynów".
Jak informowały media, opinia psychiatryczna dotycząca Mieszka R. liczy ponad 200 stron. Według ustaleń RMF FM biegli uznali, że w chwili ataku działał „w stanie psychozy”, a jego zaburzenie psychiczne ma charakter „silny i nieuleczalny”. Lekarze mieli też wydać jednoznaczne zalecenie dotyczące dalszej izolacji podejrzanego. „Jeśli pozostawałby na wolności, zagrażałoby to bezpieczeństwu” – mieli ostrzec eksperci.
W sprawie pojawiły się również opinie wskazujące, że choroba podejrzanego może poddawać się leczeniu. Psychiatra sądowy dr Jerzy Pobocha oceniał, że wszystko może mieć związek z epizodem psychozy. – Paradoksalnie im bardziej burzliwa psychoza, tym łatwiej ją leczyć – mówił ekspert. W jego ocenie Mieszko R. "nie wymaga resocjalizacji, lecz terapii i leczenia farmakologicznego". Biegli wskazali także możliwość skierowania 22-latka w przyszłości do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.