Bosak skomentował niepokojącą decyzję USA. "Ręczne polecenie"
Portal Army Times przekazał w ubiegłym tygodniu, że siły lądowe USA nagle odwołały planowane wcześniej rotacyjne przemieszczenie ponad 4 tys. żołnierzy brygady pancernej do Polski.
Po tych doniesieniach wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził w czwartek, że "ta sprawa nie dotyczy Polski" i wiąże się z zapowiadanymi wcześniej decyzjami.
Z kolei agencja Reuters poinformowała następnie, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski.
CNN wyjaśnił z kolei, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej do Polski, była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie w następstwie krytyki prezydenta USA Donalda Trumpa pod adresem sojuszników.
Pentagon przekazał w poniedziałek, że decyzja o wycofaniu wojsk USA i zmianach dotyczących obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce nie zapadła nagle. Według Joela Valdeza, sekretarza prasowego Departamentu Obrony USA, był to wieloetapowy proces uwzględniający stanowiska liderów w EUCOM i na wszystkich szczeblach dowodzenia.
Żołnierze USA wycofani z Polski. Bosak skomentował niepokojącą decyzję
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, ocenił w Polsat News, że "pierwsze pytanie, jakie należy sobie zadać, to czy wierzymy w komunikat rzecznika".
– Wiadomo, że rzecznicy w takich sytuacjach często muszą kłamać – ocenił.
Zauważył, że polskie władze wyraźnie nie były uprzedzone o decyzji amerykańskiej administracji.
Zdaniem Krzysztofa Bosaka wygląda na to, że szef Pentagonu Pete Hegseth wydał "ręczne polecenie" zmieniające dotychczasowe plany rozmieszczenia sił USA w Europie.
– Sprzęt był już wysłany, rotacja miała się odbyć, żołnierze byli do tej rotacji gotowi. Generał dowodzący siłami lądowymi dwa dni temu przed Kongresem nie był w stanie niczego właściwie wytłumaczyć. Więc wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jest to spontaniczna decyzja wymuszona z poziomu politycznego i wydaje mi się, że tak z samej góry – mówił.
Wicemarszałek Sejmu stwierdził, że w debacie o obronności umknął fakt, iż ostateczne decyzje podejmują nie generałowie, a politycy.
– Widzę po stronie polskich władz, niezależnie czy weźmiemy prezydenta, premiera, MON, widzę zaskoczenie i w tym zaskoczeniu oni dla mnie są wiarygodni. To znaczy, ja nie zakładam, że władze państwa polskiego coś wiedziały i teraz udają zaskoczenie. Wydaje mi się, że to zaskoczenie jest dosyć rzeczywiste i że jest to zawinione przez Amerykanów – powiedział.