Nowak przed sądem na Ukrainie. Ma utrudniać badanie wątku korupcyjnego

Dodano:
Sławomir Nowak Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Na Ukrainie trwają przesłuchania Sławomira Nowaka. Chodzi o korupcję za czasów, gdy kierował on Ukrawtodorem, ukraińskim odpowiednikiem GDDKiA.

Były minister w rządzie Donalda Tuska Sławomir Nowak zeznaje przed Wysokim Sądem Antykorupcyjnym Ukrainy (WAKS) jako świadek w sprawie przeciwko Ołeksandrowi Tyslence, właścicielowi ukraińskiej grupy budowlanej Altcom.

Według Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy, w latach 2017-2019 Tyslenko miał wręczać Nowakowi łapówki w łącznej kwocie 575 tys. dolarów i 70 tys. euro. W zamian ówczesny szef Ukrawtodoru miał przedłużać terminy kontraktów, zatwierdzać płatności mimo opóźnień w realizacji kontraktów przez wykonawcę i unikać nakładania wysokich kar umownych (m.in. ok. 9 mln euro) – opisuje portal wPolityce.pl.

Jak twierdzą ukraińskie służby, łapówki przekazywano m.in. przez Jacka P. za pośrednictwem fikcyjnych transakcji z założonymi w Polsce firmami. Nowak ma w tym postępowaniu status świadka. Wątek karny został przekazany Polsce ze względu na jego obywatelstwo.

WAKS przeprowadził pierwszą część przesłuchania Sławomira Nowaka, który zeznawał zdalnie, z sądu w Gdańsku. "Według relacji ukraińskich mediów i śledzących uważnie proces działających w Kijowie organizacji antykorupcyjnych podczas kwietniowej rozprawy Nowak próbował zakwestionować stosowany przez sąd format przesłuchania. Zamiast odpowiadać na zadawane pytania, były współpracownik Tuska chciał wygłosić 'swobodne oświadczenie'. Jak podaje Transparency International Ukraine, sędzia oddalił ten wniosek, wyjaśniając, że jako świadek Nowak ma obowiązek odpowiadać na pytania oskarżenia i obrony, natomiast prawo do swobodnej wypowiedzi przysługuje wyłącznie oskarżonym. TI podkreśla, że działania Nowaka mogły zostać odebrane jako utrudnianie sprawnego przebiegu rozprawy. Znaczna część przesłuchania dotyczyła relacji Nowaka ze świadkiem oskarżenia Jackiem P. oraz właścicielem Altcomu Ołeksandrem Tyslenką, który ma status oskarżonego w ukraińskim postępowaniu. Nowak określał swojego dawnego przyjaciela, sąsiada i partnera biznesowego Jacka P. Palucha mianem 'przestępcy i oszczercy'. Przekonywał, że ich relacje stopniowo się psuły, bo P. 'prowadził interesy finansowe za plecami Nowaka'" – czytamy.

Tyslenkę Nowak miał poznać podczas oficjalnego spotkania jako nowy szef Ukrawtodoru. Nowak przekonuje, że jego rola miała ograniczać się do zapewnienia prawidłowej realizacji kontraktu. Problemem była tutaj, zdaniem Nowaka, wojna na Donbasie i donbaskie pochodzenie firmy Tyslenki. Swoją rolę przy podpisywaniu aneksów do umowy z Altcomem były polski minister transportu porównał do czynności notariusza. Zaprzeczył również istnieniu jakichkolwiek nieformalnych ustaleń z Tyslenką.

Koniec sprawy Nowaka w Polsce. Ukraińcy wezmą to pod uwagę?

Według wPolityce.pl, Sławomir Nowak próbował przed ukraińskim sądem grać faktem umorzenia 'polskiego wątku' jego sprawy karnej. "Przekonywał, że decyzja została wydana, bo oskarżenie opierało się wyłącznie na (jego zdaniem kłamliwych) zeznaniach Jacka P. Nowak powiedział też sędziemu, że 'prowadzący tamtą sprawę prokurator został ukarany dyscyplinarnie i zwolniony'" – wskazano.

Portal zwrócił się do Wysokiego Sądu Antykorupcyjnego Ukrainy o komentarz. Ukraińcy odmówili udzielenia jednoznacznej odpowiedzi. "Wskazane pytania dotyczą oceny przez sąd zeznań świadka, jego zachowania procesowego oraz poziomu współpracy z sądem. Tego rodzaju ocena stanowi element oceny materiału dowodowego, której sąd dokonuje wyłącznie w naradzie sędziowskiej po zakończeniu postępowania sądowego i przedstawia ją w orzeczeniu sądowym" – przekazano w oficjalnym piśmie.

Kolejne rozprawy w procesie zaplanowano na 26 maja i 9 czerwca.

Źródło: wPolityce.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...