"Jestem na to gotów". Miszalski zabiera głos po referendum
W niedzielnym referendum z urzędu prezydenta Krakowa odwołany został Aleksander Miszalski (KO). Za odwołaniem go zagłosowało 171 581 mieszkańców. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji.
Miszalski: Popełniłem błędy
Podsumowując okres swojej prezydentury Miszalski stwierdził, że z jednej strony był to "piękny czas", ale jednocześnie z drugiej – trudny.
– To był czas wielu lepszych i gorszych momentów, czas w którym bardzo mocno rozmawialiśmy z mieszkańcami, przypomnę o 53 w sumie ławkach dialogu. To był czas wielu wyzwań, startu metra, planu ogólnego, strategii, paktu krakowskich osiedli i wielu innych dobrych rzeczy, które się w Krakowie zdarzyły, ale oczywiście to był czas również, w którym popełniłem błędy, popełniliśmy błędy i na końcu szanuję, akceptuję i z pełną pokorą przyjmuję werdykt mieszkańców. Nie jestem z tego tytułu szczęśliwy, nie cieszę się, ale taka jest demokracja, jej uroki – powiedział polityk Koalicji Obywatelskiej.
Miszalski zapewnił, że, jako szef małopolskich struktur KO, zaangażuje się w kampanię polityka, który będzie ubiegać się o stanowisko prezydenta miasta. Jak podkreślił, na partii "spoczywa ogromna odpowiedzialność, by po tej przegranej bitwie wygrać kolejną batalię". Polityk nie chciał komentował doniesień, że po odwołaniu z funkcji prezydenta Krakowa może stracić fotel lidera KO w regionie. Opowiedział również na pytanie, czy KO i PSL wystawią wspólnego kandydata w stolicy Małopolski.
– Na razie mamy deklarację, z tego co wiem, Lewicy, że będą wystawiać swojego kandydata bądź kandydatkę. Myślę, że jeśli chodzi o PSL, będziemy szukać porozumienia, by ten kandydat był wspólny – powiedział.