Biden chce zablokować nagrania. Pozywa administrację Trumpa
Były prezydent USA pozwał we wtorek Departament Sprawiedliwości USA. Biden domaga się w piśmie zakazu udostępniania nagrań audio i transkrypcji prywatnych rozmów, które przeprowadził z autorem piszącym jego biografię w latach 2016-2017. Jak podaje Reuters, pozew trafił do sądu w Waszyngtonie.
Wspomniane materiały były wykorzystane trzy lata temu w ramach śledztwa ówczesnego specjalnego prokuratora Roberta Hura. Postępowanie dotyczyło niewłaściwego przechowywania tajnych dokumentów przez Bidena. Były prezydent Stanów Zjednoczonych ostatecznie nie usłyszał zarzutów w tej sprawie.
Obietnica Donalda Trumpa
Departament Sprawiedliwości chce przekazać materiały komisji sądowniczej Izby Reprezentantów, a także The Heritage Foundation. Administracja Joe Bidena w 2024 roku odmówiła organizacji przeglądu nagrań.
Z kolei Donald Trump, po ponownym wyborze na prezydenta USA, zapowiedział, że ujawni dokumenty w tej sprawie na wniosek komisji. Biden twierdzi z kolei, że to próba obejścia prawa federalnego, które – jak argumentuje – zakazuje upubliczniania tego typu materiałów.
W okresie, o których chodzi w sprawie, Joe Biden pełnił funkcję wiceprezydenta w administracji ówczesnego amerykańskiego przywódcy Baracka Obamy.
Biden ostrzega przed "oligarchią ultrabogatych"
W swoim pożegnalnym przemówieniu do narodu Joe Biden ostrzegł przed "oligarchią" ultrabogatych i przed "kompleksem technologiczno-przemysłowym", który narusza prawa Amerykanów i przyszłość demokracji.
– Minie trochę czasu, zanim odczujemy pełny wpływ tego, czego razem dokonaliśmy. Jednak ziarno zostało zasiane, będzie rosło i kwitło przez dziesięciolecia – powiedział Biden.
Polityk wymienił także osiągnięcia swojej prezydentury, w tym obniżenie cen leków dla seniorów, uchwalenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa broni i pomoc weteranom w uzyskaniu opieki zdrowotnej. Wśród swoich osiągnięć wymienił "wzmocnienie NATO".