Usunęli jedno z bliźniąt. Wicepremier broni "aborcji selektywnej"
Kilka dni temu działaczka organizacji zajmującej się wspieraniem dostępu do aborcji poinformowała w mediach społecznościowych, że Aborcyjny Dream Team pomógł w przeprowadzeniu tzw. selektywnej aborcji bliźniaczej. Zabieg ten polega na przerwaniu życia jednego z płodów przy jednoczesnym zachowaniu drugiego. Według przekazanych informacji procedura została wykonana bez wskazań medycznych.
– Ta osoba jest w chcianej, planowanej ciąży, ale ponieważ jest to ciąża bliźniacza, to ich to trochę zaskoczyło jako parę. Oni nie planowali, nigdy nie myśleli o tym, żeby mieć dwójkę dzieci zamiast jednego. Więc tak naprawdę ich pierwszym pomysłem była aborcja selektywna – mówiła Justyna Wydrzyńska z proaborcyjnych organizacji Aborcyjny Dream Team i Aborcji Bez Granic.
Sprawa wywołała falę krytyki i oburzenia, również wśród zwolenników aborcji na życzenie.
Gawkowski: To decyzja kobiety
O wstrząsające doniesienia zapytany został Krzysztof Gawkowski, wicepremier w rządzie Donalda Tuska. – Mam takie poczucie, że to w rękach osoby, która jest w ciąży, kobiety, która jest w ciąży, ma być ta decyzja. Koniec kropka – powiedział na antenie Radia Zet.
Polityk Lewicy był dopytywany o to, czy państwo polskie powinno dopuszczać możliwość "aborcji selektywnej". Gawkowski nie miał tutaj żadnych wątpliwości. – Powiedziałem wszystko, to kobieta podejmuje decyzję – stwierdził.
– Mam poczucie, że kobieta podejmuje decyzje dotyczące swojego ciała i dotyczące tego, jak wygląda jej ciążą. Koniec kropka. Aborcja do 12 tygodnia jest czymś normalnym i powinna być w polskim prawie – kontynuował.
Dopytywany o to, jak łączy swoje proaborcyjne przekonania z wiarą, Gawkowski odparł, że Kościół katolicki opowiada się też za wolną wolą.