"Rażące błędy" w systemie dzielenia środków na in vitro. Kliniki alarmują
W lutym tego roku Ministerstwo Zdrowia opracowało dokument, w którym zawarto zasady podziału środków na procedurę in vitro. Pieniądze miały zostać rozdysponowane pomiędzy 42 placówki w całej Polsce, zarówno publiczne, jak i prywatne. Jak donosi Wirtualna Polska, dwie z klinik zajmujących się zapłodnieniem pozaustrojowym alarmują, że algorytm podziału funduszy zawiera "rażące błędy". Według medyków, ma o jedynie "tworzyć pozory transparentnego mechanizmu".
– Podzielono publiczne pieniądze na podstawie danych, które nie przeszły podstawowej weryfikacji. Z 13 ciąż uzyskiwano 22 porody. Odnotowywano porody bez ciąż. Inne przykłady: przy jednoczesnym braku transferów zarodka (podanie zarodka do macicy), wpisywano trzy ciąże i jeden poród, a różnice w poszczególnych dokumentach wskazywały np. na 122 ciąże i 174 porody dla tych samych placówek – podkreśla Małgorzata Federowska, prezes FertiMedica.
Wtóruje jej prof. Anna Bednarska-Czerwińska, dyrektor medyczny Gyncentrum.
– Program budzi bardzo poważne pytania dotyczące sposobu zarządzania, zasad finansowania, kwalifikacji pacjentek, jakości. Obecne zarządzanie programem wymaga pilnej korekty, transparentności i jasnych i stabilnych zasad – wskazała.
Ministerstwo milczy
Federowska wskazuje, że do tej pory nie uzyskała od Ministerstwa Zdrowia podstawy prawnej takiego sposobu dzielenia pieniędzy między placówki. Resort nie odpowiada także na pytania, kto jest autorem algorytmu ani w jaki sposób był on walidowany. W opinii Bednarskiej-Czerwińskiej, program został stworzony po to, aby "przekierowywać do odpowiednich klinik odpowiednie środki finansowe".
Portal wysłał pytania dotyczące wątpliwości wokół programu in vitro do Ministerstwa Zdrowia. Do czasu publikacji artykułu odpowiedzi nie nadeszły.