Ciekawy sondaż po referendum w Krakowie. Samorządowcy mogą się obawiać
W sondażu SW Research dla "Dziennika Gazety Prawnej" zbadano, jak zagłosowaliby Polacy, gdyby w ich mieście lub gminie zorganizowano referendum. Za odwołaniem lokalnego włodarza – prezydenta miasta, burmistrza lub wójta – opowiedziałoby się 41 proc. respondentów. Przeciw byłoby 41,5 proc. ankietowanych. Natomiast 17,6 proc. nie ma zdania.
"DGP" wskazuje, że równowaga jest tylko pozorna i nie powinna uspokajać samorządowców. Gazeta zwróciła uwagę na to, jak rozkładają się odpowiedzi zdecydowane. Odpowiedź "zdecydowanie tak" wskazało 21,5 proc. uczestników badania, podczas gdy "zdecydowanie nie" – 14,2 proc.
Miszalski odwołany. Wyniki referendum w Krakowie
W zeszłą niedzielę (24 maja) odbyło się referendum, w którym mieszkańcy Krakowa odwołali Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta miasta. Do wyborów miastem będzie zarządzał komisarz. Premier Donald Tusk wyznaczył na tę funkcję Stanisława Kracika, wiceprezydenta Krakowa.
Aby referendum było ważne, do urn musiało pójść co najmniej 3/5 liczby osób, które brały udział w drugiej turze wyborów na prezydenta Krakowa w kwietniu 2024 r. Frekwencja musiała więc osiągnąć poziom 26,98 proc. Ostatecznie do urn poszło 29,99 proc. uprawnionych. Za odwołaniem Miszalskiego było 171 581 głosujących, zaś przeciw – 3 631.
Referendum dotyczyło także odwołania rady miasta, ale w tym przypadku nie osiągnięto minimalnego progu, który wynosił 30,59 proc., podczas gdy frekwencja sięgnęła 29,97 proc. To oznacza, że radni zachowali swoje mandaty.
Przedterminowe wybory na prezydenta Krakowa muszą odbyć się w ciągu 90 dni od odwołania Miszalskiego. Oznacza to, że głosowanie najprawdopodobniej będzie miało miejsce w sierpniu, a ewentualna druga tura – we wrześniu. Dokładna data zostanie wskazana przez szefa rządu w specjalnym rozporządzeniu.