Zełenski chciał poniżyć Tuska? "Lubi pokazywać partnerom miejsce w szeregu"

Dodano:
Premier Donald Tusk w Kijowie Źródło: X / Kancelaria Premiera
Rok temu świat obiegły obrazki polskiego premiera zmuszonego podróżować do Kijowa innym wagon niż europejscy przywódcy. Decyzję w tej sprawie miał podjąć Wołodymyr Zełenski.

Do słynnej podróży doszło w maju 2025 roku. Tusk, Merz, Starmer i Macron spotkali się w Rzeszowie, skąd udali się do Kijowa. Tam odbyły się rozmowy z prezydentem Ukrainy, a następnie wspólnie odbyli rozmowę telefoniczną z przywódcą USA Donaldem Trumpem.

Szybko okazało się, że polski premier podróż odbył osobno, a trzej pozostali przywódcy wspólnie. Opozycja przekonywała wówczas, że był to dowód, że Donald Tusk nie jest równorzędnym partnerem dla krajów zachodnich.

Do sprawy odniósł się wówczas rzecznik MSZ. – Taka sytuacja wyniknęła z tego, że pociąg podstawiała strona ukraińska – przekazał portalowi Gazeta.pl rzecznik MSZ Paweł Wroński. Jak dodał, to, że premier Donald Tusk nie podróżował razem z innymi politykami, to właśnie efekt decyzji Ukraińców. Nie jest jasne, dlaczego czwórka polityków nie jechała razem. – Na znaczenie tej wizyty nie wpłynie to, jakim pociągiem jechali przywódcy i czy podróżowali razem, czy osobno – przekonuje Wroński.

Książka Parafianowicza. Zełenski chciał poniżyć Tuska?

Powyższe wydarzenia opisuje Zbigniew Parafianowicz w swojej książce "Kłopot z Zełenskim". Dziennikarz powołując się na głosy dyplomatów wskazuje, że Ukraińcy specjalnie rozdzielili polskiego premiera. "W internecie i mediach społecznościowych krążyły już zdjęcia z narady w pociągu w drodze do ukraińskiej stolicy wielkich tego świata: Macrona, Starmera i Merza. Oczywiście bez Tuska. Oni rozważali, co dalej z Ukrainą, Tusk czytał po drodze gazety" – czytamy.

"O wysadzeniu Tuska z pociągu zdecydował Zełenski, a konkretnie szef jego protokołu dyplomatycznego" – stwierdził dyplomata z Kijowa.

Z kolei anonimowy urzędnik KPRM w rozmowie z Parafianowiczem przyznaje, że nie rozumie, jak mogło dojść do tej sytuacji. "Nie mam odpowiedzi na pytanie, dlaczego pozwoliliśmy na wyjazd pociągu z Przemyśla bez Tuska. Mimo wszystko to nasz dworzec i nasze tory. Były miliony sposobów, aby temu zapobiec. Mieliśmy wiedzę, że Zełenski lubi pokazywać swoim partnerom miejsce w szeregu. Niezależnie od tego, czy jest silny, czy obiektywnie nie ma kart. Miałem wrażenie, że poczuł się jak w szczycie sławy na przełomie lat 2022 i 2023. Wtedy gdy był gwiazdą i rozdawał zaszczyty" – stwierdził.


Źródło: DoRzeczy.pl / Książka "Kłopot z Zełenskim" Zbigniewa Parafianowicza
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...