Kierwiński broni żony i atakuje PiS. "Zlikwidowali jej stanowisko"

Dodano:
Szef MSWiA Marcin Kierwiński i premier Donald Tusk Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera
Szef MSWiA Marcin Kierwiński zabrał głos ws. posady jego żony, stołecznej radnej, w Kolejach Mazowieckich.

"Gazeta Wyborcza" opisała w poniedziałek, jak Koleje Mazowieckie stały się "łupem polityków". Dziennik zwrócił uwagę na szczegółowe wydatki spółki, której właścicielem jest Samorząd Województwa Mazowieckiego. Wśród tzw. kosztów osobowych znalazło się m.in. nazwisko warszawskiej radnej Koalicji Obywatelskiej Agnieszki Gierzyńskiej-Kierwińskiej, która pełni funkcję dyrektora ds. strategii i rozwoju. Prywatnie jest to żona Marcina Kierwińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz sekretarza generalnego Koalicji Obywatelskiej i przewodniczącego warszawskiego regionu KO. Z oświadczeń majątkowych Agnieszki Gierzyńskiej-Kierwińskiej wynika, że jej wynagrodzenie w Kolejach Mazowieckich systematycznie rośnie. W 2023 r. zarobiła 270,1 tys. zł, w 2024 r. – 295,3 tys. zł, a w 2025 r. – 342,7 tys. zł. Dla porównania, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w tym samym okresie otrzymywał rocznie od 235 tys. zł do 257 tys. zł. Zarabia też więcej niż jej mąż.

Kierwiński atakuje PiS

Na temat posady swojej żony, szef MSWiA wypowiedział się w Polskim Radiu. – W Polsce niestety wynagrodzenia najważniejszych osób w państwie, czy ważnych polityków pełniących funkcje wykonawcze, nie są najwyższe – stwierdził Marcin Kierwiński. Podkreślił też, że jego żona pracuje w Kolejach Mazowieckich od sześciu lat i dobrze wywiązuje się z obowiązków. Polityk KO dodał, że radną jest od 24 lat i była nią, zanim się poznali. Szef MSWiA zaznaczył, że w takich sytuacjach zawsze pojawiają się rozmaite domysły. Dodał też, że wiele decyzji w jego życiu prywatnym podejmował właśnie po to, by nikt nie mógł mu nic zarzucać.

Minister Kierwiński stwierdził też, że kiedy PiS doszedł do władzy, stanowisko jego żony "zostało zlikwidowane, żeby ją zwolnić". – To było zajęcie, które lubiła, kochała. Od najniższego stanowiska dochodziła do poziomu jednego z kierowników. Nie wróciła do swojej starej pracy, żeby nie było żadnych zarzutów – powiedział.

Źródło: Polskie Radio Program 3 / "Gazeta Wyborcza"
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...