Ukraińska dziennikarka o sprawie UPA: To nie była decyzja Zełenskiego
Kilka dni prezydenta Ukrainy zdecydował o nadaniu jednostce wojskowej nazwy "Bohaterów UPA", która odbiła się szerokim echem w polskiej polityce.
Prezydent Karol Nawrocki ocenił ten krok jako "bardzo krytyczny" i zapowiedział złożenie wniosku o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Kancelaria Prezydenta RP przypomniała, że UPA była formacją odpowiedzialną za ludobójstwo na Wołyniu, a honorowanie jej tradycji jest "policzkiem wymierzonym w pamięć o pomordowanych Polakach".
To jednostka wojskowa zdecydowała?
Julia Zabelina, ukraińska dziennikarka polityczna, przekazała, że ukraińskie elity były zdziwione reakcją Polski. – Biuro Zełenskiego nie oczekiwało, że wybuchnie skandal takich rozmiarów. Zwłaszcza że nadanie nazwy oddziałowi nie było inicjatywą prezydenta – przekazała w rozmowie z WP.pl.
Dziennikarka dodaje, że to sama jednostka wybrała nazwę.
– Potem ta decyzja przeszła przez wszystkie biurokratyczne tryby w armii i w końcu wylądowała na biurku prezydenta – wskazuje politolog Oleh Saakian. Jego zdaniem otoczenie Zełenskiego jest w sytuacji, w której każdy ruch będzie miał negatywne konsekwencje.
Zabelina mówi, że cała sytuacja podzieliła ukraińskich polityków. – Część uważa, że decyzja Zełenskiego jest głęboko wewnętrzną sprawą Ukrainy i nie rozumie, dlaczego inny kraj się w nią wtrąca. Ale na najwyższych szczeblach władz jest zrozumienie, że ta sytuacja stanowi zagrożenie i że będzie tylko eskalować – kontynuuje.
Rząd od początku tonował emocje
Choć przedstawiciele rządu również krytycznie ocenili decyzję Zełenskiego, od początku podchodzili z dystansem do propozycji odebrania ukraińskiemu prezydentowi Orderu Orła Białego. Sam Radosław Sikorski stwierdził, że Zełenski "popełnił błąd". – To jest skomplikowane, bo nie wszyscy nasi bohaterowie muszą być przez inne kraje czczeni, ale są granice. Spodziewałbym się, że strona ukraińska weźmie pod uwagę naszą wrażliwość. Im się kojarzy UPA z oporem przeciwko sowietom, a nam się kojarzy z Wołyniem – powiedział szef MSZ.
Minister ujawnił również, że "toczą się rozmowy zakulisowe" – Mam nadzieję, że strona ukraińska znajdzie jakiś sposób na skorygowanie tego błędu – dodał. Sikorski przekonywał jednocześnie, że nie można dopuścić do pogorszenia relacji między Warszawą a Kijowem.
Z kolei premier Donald Tusk przyznał, że decyzja Zełenskiego "narusza naszą wrażliwość historyczną", ale jednocześnie zaapelował o odpowiedzialność po obu stronach. – Oczekiwałbym od obu prezydentów, żeby raczej potrafili wznieść się ponad te historyczne emocje i próbować jednak budować tę trudną, ale konieczną przyjaźń i współpracę polsko-ukraińską – powiedział.
Premier zwrócił uwagę, że na pogorszeniu relacji między Polską i Ukrainą skorzysta przede wszystkim Rosja.