"Próbował być wielkim deweloperem". Sikorski o Kaczyńskim
Przed wejściem do gmachu Prokuratury Okręgowej w Warszawie były premier nie rozmawiał ze zgromadzonymi tam dziennikarzami. Poprzednio termin przesłuchania Kaczyńskiego wyznaczono na 20 maja, jednak wówczas szef PiS nie stawił się w prokuraturze.
Sprawę opisała w 2019 roku "Gazeta Wyborcza". Chodziło w niej o budowę dwóch wieżowców w centrum Warszawy przez powiązaną z PiS spółkę Srebrna. Ostatecznie inwestycja nie doszła do skutku. Ofiarą niedotrzymania umowy miał paść austriacki biznesmen Gerald Birgfellner, którego Kaczyński zatrudnił do realizacji projektu.
Sikorski: Po co Kaczyński jeździł do prokuratora generalnego?
Do sytuacji odniósł się w środę wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
– Jest jedynym polskim politykiem [Jarosław Kaczyński], który będąc w polityce, jednocześnie próbował być wielkim deweloperem. Jednocześnie wynikła wewnątrzrodzinna dyskusja o tym, kto jest komu co winien. Nie wiemy też jaka była rola koperty z 50 tys. zł w gotówce – powiedział szef MSZ w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie.
Wicepremier, cytowany przez portal 300polityka.pl, zaznaczył, że chciałby "wiedzieć po co, gdy afera wybuchła, prezes Kaczyński jeździł do podległemu mu sobie prokuratora generalnego". – Ta sprawa śmierdzi na kilometr i powinna być wyjaśniona – dodał.
Wicepremier: Opozycja powinna przeprosić rząd i ministra Kierwińskiego
Radosław Sikorski odniósł się również do serii fałszywych alarmów i postulatu opozycji, by szef MSWiA Marcin Kierwiński stracił stanowisko.
– Minister Kierwiński jest bardzo dobrym, skutecznym ministrem, a to wotum nieufności uważam, jest, wyjątkowe. To znaczy wiemy, że były incydenty u redaktora Sakiewicza bez portek, potem w kilku innych miejscach i bez żadnego dowodu oskarżono rząd o to, że to były jakieś celowe działania rządowe przeciwko opozycji – powiedział wicepremier.
Jak zaznaczył polityk, "okazało się, że to były zmyślone przez prowokatorów happeningi, prowokatorów, domniemanych przęstępców". – Służby nadzorowane przez ministra Kierwińskiego ujęły i postawiły przed prokuratorem, więc w takim normalnym trybie łączenia faktów z ich konsekwencjami, ja bym się spodziewał po opozycji powiedzenia: cholera, zagalopowaliśmy się, to nie była rządowa prowokacja przeciwko opozycji, tylko przestępstwo jakichś pseudodowcipnisiów – ocenił Sikorski. – To, co opozycja powinna zrobić, to przeprosić rząd i ministra Kierwińskiego za swoje insynuacje – dodał.