Wypadek Litewki. Niezależna analiza wbrew danym z prokuratury
Do tragedii, w której zginął poseł Łukasz Litewka, doszło 23 kwietnia na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. 36-letni Łukasz Litewka jechał rowerem, gdy został potrącony przez Mitsubishi Colta prowadzonego przez 57-letniego mieszkańca Sosnowca.
Tuż po tragedii prokuratura informowała, że kierowca nie przekroczył dozwolonej w tym miejscu prędkości – obowiązuje tam ograniczenie najpierw do 60, a następnie do 40 km na godz. – Kwestia przekroczenia prędkości, naruszenia bezpieczeństwa zasad ruchu drogowego to element szerszego zlecenia dla zespołu biegłych – mówi prok. Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu. Dodał, że dotychczasowe informacje o prędkości były tylko wstępnymi ustaleniami. Wykluczy lub potwierdzi je zlecona ekspertyza, która ma być gotowa jesienią.
Niezależna analiza
Tymczasem "Fakt" przywołuje inną analizę, opracowaną przez Rafała Bielnika wraz z Jakubem Curyło. – Została opracowana na podstawie ogólnodostępnych informacji, materiałów przekazanych przez świadków, dokumentacji fotograficznej oraz własnych ustaleń podczas oględzin miejsca zdarzenia – informuje Bielnik.
W miejscu zdarzenia, eksperci nie natknęli się na wiele śladów na jezdni mających związek z wypadkiem. "Odnaleźli jedynie drobne odłamki szkła hartowanego z potłuczonej lewej, przedniej szyby Mitsubishi. Na skarpie znajdował się wgnieciony w trawie ślad lewego, przedniego koła samochodu. Nieopodal tego śladu była uszkodzona gałąź krzewu zabrudzona ciemną, brunatną substancją. Krzew usytuowany był prawdopodobnie w rejonie miejsca upadku rowerzysty" – czytamy.
W okolicy miejsca, gdzie zatrzymało się auto, analitycy ujawnili kolejny ślad. "Fakt" wskazuje, że było to złamane drzewo, którego uszkodzenie nastąpiło najprawdopodobniej na skutek uderzenia przez zjeżdżający z drogi pojazd. "Według sporządzonej prywatnej rekonstrukcji wypadku posła Litewki, samochód miał uderzyć lewą częścią w prawidłowo jadącego rowerzystę. Auto nie zmieniło radykalnie toru jazdy, trzymało się toru prostoliniowego, kąt odchylenia pojazdu od trasy był zaledwie o kilka stopni. Dopiero po zderzeniu pojazd miał zacząć zjeżdżać. Ciało rowerzysty nasunęło się na przednią część nadwozia samochodu, a następnie poseł miał uderzyć ciałem i głową o przednią szybę" – podano.
Duże zniszczenia. Jednak przekroczono prędkość?
Dodatkowo wykryto, że skala zniszczeń pojazdu jest duża, jeżeli mowa o typowym zderzeniu z rowerem. Ujawniono m.in. ubytek fragmentu nakładki zderzaka przedniego, uszkodzenia ramki przedniej tablicy rejestracyjnej, pęknięcie oraz deformacje lewej części zderzaka, naruszenie mocowań chłodnicy i jej przemieszczenie ku dołowi, uszkodzenie lewego przedniego reflektora. Pokrywa komory silnika posiadała odkształcenia po lewej stronie. Uszkodzone zostało lewe koło, szyba czołowa posiadała charakterystyczne spękania i perforację po stronie lewej, na obrzeżach perforacji widoczne były ślady ciemnej barwy. Prawdopodobnie rowerzysta uderzył w tym miejscu ciałem o szybę.
Co ciekawe, prędkość Mitsubishi podczas zdarzenia wyliczano w przybliżeniu na między 75 a 85 km/h, czyli więcej niż w danych od prokuratury. Rafał Bielnik podkreśla jednak, że niezależna analiza stanowi dodatek, a nie zamiennik wobec oficjalnego śledztwa prokuratorskiego.