Romaszewska po aresztowaniu dziennikarza: W cywilizowanym kraju byłaby burza medialna
Prokuratura Rejonowa w Piasecznie postawiła dziennikarzowi Leszkowi K. zarzuty kierowania gróźb karalnych oraz nielegalnego posiadania broni – pistoletu gazowego. Wobec podejrzanego skierowano do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Sąd wydał zgodę na ten środek zapobiegawczy.
Romaszewska: W każdym cywilizowanym kraju byłaby burza medialna
Dziennikarka, była dyrektor TV Biełsat opublikował na X wpis, w którym zwróciła uwagę na znaczenie reakcji świata dziennikarskiego na aresztowanie jednego z dziennikarzy.
"To bardzo poważny test dla dziennikarzy i mediów. W każdym cywilizowanym kraju aresztowanie dziennikarza, który od lat śledził podejrzane sprawy wokół potężnego polityka obozu władzy – adwokata premiera i wicepremiera, wzbudziłoby powszechne zainteresowanie i BURZĘ MEDIALNĄ. W dodatku dziennikarzowi podejrzanemu o jakieś absurdalne «groźby karalne» wobec lokalnego komendanta policji zrobiono w domu przeszukanie i pozabierano wszelkie nośniki informacji" – napisała.
Dziennikarz śledczy zajmował się sprawą Polnordu. Teraz ma kłopoty
W internecie zaroiło się od komentarzy dotyczących postępowania prokuratury. Pod adresem śledczych padają mocne oskarżenia.
"Groźby karalne w formie e-mail? Pistolet gazowy znaleziony zapewne podczas przeszukania i sąd zgodził się na tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące. Ręce opadają. Redaktor Krasowski publikował materiały dotyczące afery Polnord. Krytykował nie tylko działania obecnych władz prokuratury, ale i poprzedników. Pierwszych za nieudolność i błędy, następców za tuszowanie. Sądy powinny stać na straży wolności obywatelskich" – napisała Dagmara Pawełczyk-Woicka, była przewodnicząca KRS.
"Zatrzymano dziś Leszka Kraskowskiego – do sądu trafić ma również wniosek o tymczasowy areszt. Jeszcze niedawno opowiadał mi o licznych «sygnałach» jakie otrzymywał: o strzałach ze śrutu oddawanych w kierunku jego domu, o śledzeniu – czy innego rodzaju «ostrzeżeniach». Nie wygląda to dobrze – a już na pewno nie wygląda dobrze to, że jego główną «winą» pozostaje nadepnięcie na odcisk sekcie pewnego mecenasa z Warszawy – i ujawnienie skali bezprawia, które powinno wywrócić ład polityczny w Polsce do góry nogami. Nie wywróciło – bo kolega-koledze «krzywdy» nie zrobi" – stwierdził dziennikarz Wojciech Sumliński.