Warszawa przejęła śledztwo ws. Leszka Kraskowskiego. Ujawniono podstawy aresztu
Śledczy ujawnili nowe szczegóły sprawy, przedstawili argumenty przemawiające za zastosowaniem tymczasowego aresztu, a także poinformowali o przejęciu postępowania od Prokuratury Rejonowej w Piasecznie. Jak przekazano, nowym referentem sprawy został prokurator Arkadiusz Buśkiewicz.
Dlaczego Warszawa przejęła sprawę?
Według komunikatu decyzję o przejęciu śledztwa podjęto na wniosek Prokuratury Rejonowej w Piasecznie, która współpracuje z Komendą Powiatową Policji w Piasecznie. Jak wyjaśniono, powodem jest fakt, że komendant piaseczyńskiej policji ma w tej sprawie status pokrzywdzonego. Śledczy podkreślają, że sprawa rozpoczęła się od wiadomości e-mail przesłanej do Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie. Według prokuratury wiadomość zawierała groźby pozbawienia życia komendanta policji, "wszystkich osób próbujących go powstrzymać", a także zapowiedź odebrania sobie życia. W mailu miały znaleźć się również informacje dotyczące modelu posiadanej broni.
Zdaniem śledczych istnieje "bardzo duże prawdopodobieństwo", że wiadomość została wysłana ze skrzynki należącej do Leszka Kraskowskiego. Prokuratura wskazuje, że oprócz nazwy nadawcy w treści maila znajdowała się sygnatura sprawy dotyczącej interwencji podjętej z zawiadomienia Leszka K. Dodatkowo śledczy zwracają uwagę na odnalezienie przy podejrzanym broni palnej oraz zdjęcia załączone do wiadomości wysłanej na policję. "Również fakt ujawnienia przy podejrzanym broni palnej, zdjęcia załączone do maila przesłanego na policję, świadczą o tym, iż mógł on podjąć kroki do popełnienia przestępstwa, które zapowiedział w mailu" – czytamy.
Prokuratura: Istniała obawa ukrywania się
Prokuratura wskazała, że dziennikarz często opuszcza granice Polski, więc także może unikać kontaktu z organami ścigania. Argumentem miał być również przebieg innego postępowania, w którym miał nie stawiać się na wezwania. Kolejną przesłanką do aresztowania Kraskowskiego miała być obawa matactwa procesowego. W komunikacie przywołano również zeznania żony dziennikarza., która miała wskazać, że obawia się, iż może on zrobić krzywdę jej lub innym osobom.
Śledczy podkreślili, że Sąd Rejonowy w Piasecznie podzielił argumentację prokuratury i zastosował tymczasowy areszt. Według komunikatu sąd uznał, że zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów. Sąd miał również dostrzec ryzyko utrudniania postępowania poprzez wpływanie na świadków oraz niestawianie się na czynności procesowe.
Jak przekazała prokuratura, sąd wskazał dodatkowo na "wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu", podkreślając, że wcześniej groził on popełnieniem takiego czynu, a "stan zdrowia i zaniechanie leczenia powodują że groźba ta jest realna".