Ruszą masowe kontrole PIP. "Nieprawdopodobna skala"

Dodano:
Biznes w Polsce Źródło: Pixabay
Kilka tysięcy kontroli PIP ma się odbyć jeszcze w tym roku w związku z wchodzącymi w życie od lipca przepisami.

Do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęła rekordowa liczba skarg od pracowników. Wskazują, że powinni mieć umowę o pracę, a zostali zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych lub kontraktach B2B.

Inspektorzy PIP zapowiadają, że jeszcze w tym roku przeprowadzą kilka tysięcy kontroli. Wszystko w związku z nowymi przepisami, które wejdą w życie 8 lipca. Pozwalają one Państwowej Inspekcji Pracy na przekształcanie pozornych umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B w umowy o pracę.

Początkowo PIP planowała przeprowadzić około 200 kontroli opartych na analizie ryzyka. Ostatecznie będzie ich więcej. – Mamy wzrost skarg na nieprawdopodobną skalę – poinformował Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki na antenie Radia Parada.

Według szacunków liczba zgłoszeń dotyczących przekształcania umów wzrosła aż o 100 procent w porównaniu z poprzednimi latami. Skala problemu jest tak duża, że inspekcja zmienia strategię działania. – Szacujemy, że przeprowadzimy w tym roku nawet kilka tysięcy kontroli, ale będą to przede wszystkim kontrole wynikające ze skarg – zapowiedział szef PIP. Dopiero w przyszłym roku mają ruszyć zapowiadane wcześniej kontrole planowe oparte na analizie ryzyka. Obecnie priorytetem jest reagowanie na sygnały od pracowników.

Aby uniknąć problemów, wieli przedsiębiorców szykuje dodatkowe oświadczenia podpisywane przez pracowników, w których mają oni deklarować, że nie chcą etatu. PIP ostrzega, że takie dokumenty nie będą miały decydującego znaczenia. Inspektorzy mają badać przede wszystkim to, jak praca wygląda w rzeczywistości. Jeśli okaże się, że pracownik wykonuje obowiązki jak etatowiec, samo oświadczenie może nie wystarczyć.

– Dobre przygotowanie dokumentów na przyjście inspektora pracy jest bezcelowe i bezsensowne. To wyrzucanie pieniędzy w błoto – ocenia Marcin Stanecki.

Do walki z nieprawidłowościami powołano specjalny zespół złożony z przedstawicieli PIP, ZUS oraz Krajowej Administracji Skarbowej. Eksperci pracują nad algorytmem, który w przyszłości będzie wskazywał firmy najbardziej narażone na kontrole.

Decyzja prezydenta ws. reformy PIP

Na początku kwietnia prezydent podkreślił, że ustawa o PIP budziła jego poważne wątpliwości "od początku procedowania tego prawa". – Dotyczyły one przede wszystkim braku właściwego dialogu społecznego na etapie prac rządowych. Państwo nie może pomijać partnerów społecznych – to jest fundament zdrowej demokracji. Dlatego przed podjęciem decyzji przeprowadziłem szerokie konsultacje, zarówno ze związkami zawodowymi, jak i organizacjami przedsiębiorców – zaznaczył. Jak dodał, NSZZ "Solidarność" ostatecznie zarekomendował podpisanie tej ustawy. – Kluczowy był jeden warunek: wprowadzenie ścieżki sądowej. W państwie prawa to nie urzędnik powinien mieć ostatnie słowo, tylko niezawisły sąd. To zabezpiecza zarówno pracownika, jak i przedsiębiorcę. Każda decyzja będzie mogła zostać zweryfikowana – wskazał.

– Cały czas mam poważne wątpliwości co do części przepisów, zwłaszcza tych, które przyznają bardzo szerokie uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy wobec przedsiębiorców. Państwo musi być silne, ale nie może być nadmierne w swojej ingerencji. (...) Mówię też wprost: pełną odpowiedzialność za kształt tej ustawy ponosi oczywiście rząd – powiedział Karol Nawrocki.

– Należy niezwłocznie zacząć prace nad nowelizacją tej ustawy, uwzględnić przy tym uwagi NSZZ "Solidarność" i przywrócić pełen dialog społeczny. Bez tego to prawo nie będzie dobrze funkcjonować, będzie tylko generowało napięcia i konflikty. Trzeba zachować równowagę na rynku pracy poprzez jasne zasady, które są korzystne dla pracowników, ale uwzględniają też zdanie pracodawców oraz szanują wolność i swobodę prowadzenia działalności gospodarczej – podsumował.

Źródło: Radio Parada/superbiz.se.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...