Reforma PIP w ogniu krytyki. SN mówi o zagrożeniu dla praw obywateli

Reforma PIP w ogniu krytyki. SN mówi o zagrożeniu dla praw obywateli

Dodano: 
I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska
I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska Źródło: Sąd Najwyższy
Ustawa reformująca Państwową Inspekcję Pracy trafiła na biurko prezydenta.

Choć rząd przekonuje, że zmiany mają ukrócić nadużywanie umów cywilnoprawnych i wzmocnić ochronę pracowników, pojawiają się jednak poważne zastrzeżenia prawne. Najdalej idące formułuje pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska. Opisała ja "Rzeczpospolita".

Największe wątpliwości budzi przekształcanie umów

Najważniejsza zmiana przewidziana w ustawie przygotowanej przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i polityki Społecznej to możliwość przekształcania przez inspektorów pracy umów cywilnoprawnych – w tym zleceń czy kontraktów B2B – w umowy o pracę, i to w drodze decyzji administracyjnej. Sam resort w komunikacie opublikowanym kilka tygodni temu na swojej stronie internetowej zapewnia jednak, że chodzi wyłącznie o skuteczniejsze egzekwowanie już obowiązujących przepisów, a nie ich zmianę.

– Sednem zadania, które przed sobą postawiliśmy jest przywrócenie bezpieczeństwa pracy i stabilności zatrudnienia. Oddania ludziom należnego im prawa, prawa do ochrony przed zwolnieniem z dnia na dzień, prawa do urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego czy nawet wypoczynkowego, prawa do okresu wypowiedzenia prawa do choroby bez lęku, że po wyzdrowieniu nie będzie dokąd wracać, bo nie będzie dla nas miejsca w pracy – przekonywała z kolei w Sejmie minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

To właśnie ten mechanizm budzi największe wątpliwości. W opinii Sądu Najwyższego, podpisanej przez Małgorzatę Manowską, wskazano, że nowe uprawnienia inspektorów mogą naruszać konstytucję. Prezes SN zwraca uwagę, że organ administracji publicznej miałby w praktyce rozstrzygać o istnieniu stosunku pracy, a więc wkraczać w kompetencje sądów. Jak podkreśla, decyzje administracyjne w tej sprawie zaczęłyby "konkurować" z orzeczeniami sądów powszechnych. Manowska wskazuje też na charakter stosunku pracy, który jest relacją zobowiązaniową między równorzędnymi stronami. Tymczasem decyzja administracyjna ma charakter władczy. Jej zastosowanie w tym obszarze może naruszać konstytucyjną wolność pracy oraz prawo do sądu.

Organizacje przedsiębiorców także mają swoje "ale"

Jak podaje "Rzeczpospolita", zastrzeżenia zgłaszają również organizacje przedsiębiorców. Ich zdaniem ingerencja organu administracji w stosunki prywatnoprawne może prowadzić do niepewności prawa i różnego traktowania firm, zwłaszcza że możliwości kontrolne PIP są ograniczone.

Resort pracy odpiera krytykę. Podkreśla, że od decyzji inspektora będzie można odwołać się do sądu pracy, a sprawy mają być rozpatrywane w przyspieszonym trybie. Mimo to część ekspertów uważa, że wątpliwości konstytucyjne nie zostały rozwiane. Ustawa o reformie Państwowej Inspekcji Pracy została przyjęta przez parlament 12 marca bieżącego roku. Jak oceniają eksperci, teraz w grę wchodzi zarówno weto prezydenta, jak i skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Czytaj też:
Tusk nie znosi Dziemianowicz-Bąk? "Jak ty z nią wytrzymujesz"
Czytaj też:
Konfederacja mocno alarmuje: Szykują zmiany zleceń i B2B decyzją urzędnika

Źródło: Rzeczpospolita / DoRzeczy.pl
Czytaj także