"Newsweek" opisuje karierą minister pracy, rodziny i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Według gazety nie miała dostać funkcji, ale ustąpiła jej Katarzyna Kotula. – Nikt nikogo nie wygryzł. Po prostu Kasia się posunęła, bo Agnieszce naprawdę bardzo zależało – tłumaczy rozmówca z lewicy. – One się doskonale znają, chyba nawet przyjaźnią i Kotula uznała, że tak będzie najlepiej. Mam wrażenie, że ona gra na Agnieszkę, która ma potężne ambicje i może doszła do wniosku, że to stanowisko ją zbuduje – dodaje.
"Pozycja Dziemianowicz-Bąk mocno urosła i w partii, i w lewicowym elektoracie, chociaż nie przysporzyła jej przyjaciół w polityce. Partyjni koledzy na pytanie, jak opisaliby ministrę, odpowiadają często 'wkur***ca prymuska'" – czytamy.
Trudne relacje Tuska z Dziemianowicz-Bąk
Tygodnik poświęca sporo miejsca relacjom szefowej resortu pracy z premierem. Ostatnio polem sporu była reforma Państwowej Inspekcji Pracy. – Totalnie przegięła, przynosząc do Tuska turbolewicowy projekt i jeszcze go postraszyła, że jak stracimy 11 mld z KPO, to będzie jego wina i odpowiedzialność. Tak się nie da rozmawiać – twierdzi informator z otoczenia Tuska.
"Tusk wielokrotnie pytał Czarzastego: 'Jak ty z nią wytrzymujesz', ale sam też wytrzymuje — śmieje się polityk lewicy pytany o Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk" – wskazano.
Premier miał kiedyś powiedzieć do polityk: – Jesteś tak samo wkur***ca jak ja.
"Od początku było jasne, że premier nie ma z nią chemii, a jeszcze pani minister za punkt honoru uznała wypowiadanie się na każdy temat na posiedzeniach rządu. I nie chodziło tylko o jej projekty, ale każdego resortu. Szefowa Rządowego Centrum Legislacji co rusz musi odnosić się do uwag ministry pracy" – czytamy.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk na pytanie o relacje z KO i Donaldem Tuskiem w kontekście konfliktu o PIP, odpowiada: – Pracowałam na studiach w barze, w pizzerii. Zawsze na śmieciówkach, a kiedy już podpisałam pierwszą umowę o pracę, to nie dostałam pensji i skończyło się to w sądzie. A jak poszłam do inspektora pracy, to mi poradził wziąć prawnika i ostatnie oszczędności wydałam na mecenasa. Doskonale wiem, w jakiej sytuacji są młodzi ludzie wykorzystywani przez rynek pracy/
Czytaj też:
PSL z największym wzrostem poparcia
