Gizela Jagielska jest jedyną ginekolożką w Polsce, która oficjalnie pomaga kobietom potrzebującym legalnej aborcji i nie boi się o tym mówić. Przez tę postawę stała się obiektem nienawiści, była lżona, a nawet atakowana fizycznie. Musiała zmienić miejsce pracy – powiedziała wicenaczelna „Gazety Wyborczej”, Agata Żelazowska-Cieśla, w laudacji wygłoszonej na cześć najbardziej znanej aborterki w kraju. Jagielska otrzymała tytuł „Człowieka Roku 2026 Czytelników i Czytelniczek »Gazety Wyborczej«”. Podkreślono, że ginekolog „za swoją odwagę i śmiałość zapłaciła jednak wysoką cenę”. Największą niesławę (choć dla „GW” zapewne chlubę) przyniosła Jagielskiej sprawa zabicia jesienią 2024 r. małego Felka. Aborcji dokonano poprzez wstrzyknięcie do serca chłopca chlorku potasu. W wywiadzie z maja ubiegłego roku lekarka opowiedziała historię innej śmierci, próbując przekonywać, że zastrzyk to właściwie środek… humanitarny. „Był krótki moment, kiedy nie stosowaliśmy chlorku potasu. Byłam przy jednej takiej aborcji w 26. tygodniu […]. I powiem tak: ani ja, ani nikt z mojego personelu nigdy więcej nie chcielibyśmy w czymś takim uczestniczyć.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
