"Podejrzenie wyłudzenia". Poseł PiS zawiadamia prokuraturę ws. lekarza z KO
Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz i radny Koalicji Obywatelskiej w warszawskiej dzielnicy Ursus, tylko w ubiegłym roku zarobił 1,6 mln zł. Z jego oświadczenia majątkowego wynika również, że posiada nowy samochód za ponad pół miliona złotych oraz mieszkanie warte blisko milion złotych. Młody medyk pełne prawo wykonywania zawodu uzyskał zaledwie półtora roku temu. Co więcej, nie ma specjalizacji. Mimo to pracuje w czterech warszawskich, publicznych placówkach medycznych, a nawet pełni funkcję koordynatora SOR-u w Szpitalu Południowym w Warszawie (placówka jest własnością miasta). "Formalnym kierownikiem SOR pozostaje lekarz posiadający wymaganą specjalizację, który według dostępnych informacji przeszedł jednak na emeryturę i nie świadczy pracy na oddziale. Jednocześnie szpital finansuje specjalizację Kacprzyka w trybie pozarezydenckim, tj. ze środków własnych, rezygnując z finansowania ministerialnego przewidzianego dla rezydentów" – ustaliła "Gazeta Wyborcza".
Poseł PiS zawiadamia prokuraturę
Poseł PiS Paweł Jabłoński poinformował, że złożył zawiadomienie do prokuratury. "Zgodnie z zapowiedzią – złożyłem właśnie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Dawida Kacprzyka – radnego rządzącej Partii D. Tuska, a zarazem koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym (spółce należącej do m.st. Warszawy i Rafała Trzaskowskiego). Co ważne, zawiadomienie zawiera również wniosek o zabezpieczenie majątkowe na mieniu sprawcy (sprawców) przestępstwa – art. 291 § 1 k.p.k. – w sprawie może bowiem chodzić nawet o 1,6 mln zł" – wskazał.
"Z ustaleń Patryka Słowika z portalu ZeroPL wynika, że w dniach, w których D. Kacprzyk według szpitalnych grafików miał pełnić dyżury na SOR – brał jednocześnie udział w nagraniach telewizyjnych, sesjach rady dzielnicy i spotkaniach politycznych – i zajmował się równolegle inną działalnością. Tymczasem według dokumentów dyżurować miał średnio ok. 11 godzin dziennie – przez cały rok, bez przerw. A w 2025 r. wykazał ok. 1,6 mln zł przychodu z działalności medycznej, blisko 19-krotnie więcej niż rok wcześniej" – napisał Jabłoński.
"Rodzi to uzasadnione podejrzenie wyłudzenia ze środków publicznych wynagrodzenia za dyżury, których faktycznie nie pełnił – oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej i pracowniczej – zarówno przez D. Kacprzyka, jak i inne osoby, które mu to zatwierdzały (art. 271, 286 i 296 k.k.). A zabezpieczenie na mieniu sprawcy powinno zostać nałożone po to, by ewentualne korzyści uzyskane z przestępstwa nie zostały wyprowadzone, a wykonanie przyszłego orzeczenia – w tym obowiązku naprawienia szkody – było realne. Zawiadomienie złożyłem w interesie publicznym, jako poseł na Sejm RP i adwokat. Środki publiczne muszą być wydawane uczciwie – a lekarz ma prawo do wynagrodzenia, ale tylko za czas, kiedy rzeczywiście jest do dyspozycji pacjentów. Jeśli wziął coś nieuczciwie – powinien zwrócić i ponieść karę. Mam nadzieję, że nad D. Kacprzykiem nie zostanie rozłożony parasol ochronny – na szczęście, w odróżnieniu od np. prof. Grodzkiego, pan radny nie ma immunitetu" – przekazał poseł PiS.
Kontrola NFZ w Szpitalu Południowym
Szpital Południowy poinformował, że Kacprzyk w 2025 r. wypracował łącznie 3 976 godzin, co daje 331 godzin miesięcznie i średnio 11 godzin dziennie. Placówka podkreśliła, że zarobki młodego lekarza nie odbiegają od stawek rynkowych. Z kolei Naczelna Izba Lekarska przekazała, że 28-latek jest wśród 1 proc. najlepiej zarabiających medyków w Polsce.
Wirtualna Polska informuje, że Departament Kontroli Centrali Narodowego Funduszu Zdrowia wszczął w poniedziałek kontrolę w Warszawskim Szpitalu Południowym. Jest to reakcja NFZ na doniesienia medialne o pracy koordynatora SOR w tym szpitalu. " Kontrola obejmuje m.in. weryfikację spełnienia wymogów w zakresie personelu lekarskiego w szpitalnym oddziale ratunkowym" – przekazał Paweł Florek, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej i Promocji w centrali NFZ.