Kult UPA. Bosak: Nie chodzi o uczucia, tylko o standard cywilizacyjny
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji i Jacek Bartosiak, analityk think tanku Strategy&Future rozmawiali w programie Rymanowski Live między innymi na temat stosunków Polski z Ukrainą i wschodniej polityki naszego państwa. Jednym z wątków była sprawa kultu zbrodniarzy UPA na Ukrainie.
Sojusz z Ukrainą? Bosak: Nie udawajmy
– Uważam, że powinniśmy przestać gadać, że Ukraińcy, czy rząd ukraiński ma czegoś nie robić, bo to rani nasze uczucia, narusza naszą wrażliwość. To jest sentymentalny, żałosny język – powiedział poseł Konfederacji. – Ja nie oczekuję żadnych operacji uczuciowych czy sentymentalnych ze strony ukraińskiego rządu. Oczekuję, że państwo, z którym my będziemy robić politykę, będzie prezentować podobny standard cywilizacyjny, jak ten, który jest przyjęty w naszej wspólnocie cywilizacyjnej – dodał.
– Jeżeli ktoś chce się samo wykluczyć z ten wspólnoty cywilizacyjnej do której my należymy, oczywiście może to zrobić, tak jak wiele narodów na świecie, ale wtedy nie udawajmy, że jesteśmy w jakimś sojuszu. Nie udawajmy, że jesteśmy w jakiejś jednej grupie, w jednej rodzinie. Niektórzy mówią, że chcą zawiązywać jakieś wspólnoty, przyjmować do tych samych organizacji międzynarodowych – zwrócił uwagę.
Kwestia standardu cywilizacyjnego, nie uczuć
– Ja nie chcę mieć nic wspólnego z rządem, który będzie celebrował pamięć ludzi, którzy próbowali zamordować moich dziadków i skutecznie zamordowali ponad 100 tysięcy naszych rodaków. Uważam, że to wykracza poza skalę wzajemnych stosunków. Nie chodzi o to, że to rani moje uczucia. Moich uczuć nie da się zranić, robiąc tak obrzydliwą rzecz, natomiast da się samo wykluczyć ze wspólnoty ludzi, z którymi chciałbym mieć cokolwiek wspólnego – powiedział polityk Konfederacji.
Bosak dodał, że gloryfikacja UPA stanowi dla Ukraińców szkodę o charakterze cywilizacyjnym. – Życzę Ukraińcom jak najlepiej, życzę żeby się z tego historyczno-ideologicznego bagna wydobyli – zaznaczył.