W sieci zdjęcia saloniku VIP z SOR w Szpitalu Południowym

Dodano:
Tablica SOR. Zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Albert Zawada
"Salonik jak salonik. Nic spektakularnego" – ironizuje gorzko Patryk Słowik. Dziennikarz pokazał zdjęcia saloniku dla VIP-ów z KO na SOR w warszawskim Szpitalu Południowym.

W środę na portalu Kanału Zero ukazał się kolejny artykuł Patryka Słowika "Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów. Tak polityków KO przyjmował SOR Dawida Kacprzyka". Dowiadujemy się, że stworzono specjalną ścieżkę przyjęć dla działaczy Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. "Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu".

Tak wygląda salonik dla VIP-ów z KO i ich rodzin

"Błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie pakietów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów. W Warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. Zero.pl ma na to dokumenty" – czytamy w nowej publikacji Słowika. Dziennikarz już zapowiedział, że będzie ciąg dalszy.

Na prośbę internautów Patryk Słowik opublikował w serwisie X zdjęcia wspominanego saloniku dla VIP-ów na SOR. Teraz zdjęcia są szeroko rozpowszechniane przez użytkowników social mediów.

"Czekaliście kiedyś kilka godzin na SOR-ze? Pewnie tak! Wyobraźcie sobie, że politycy Koalicji Obywatelskiej też czekają. Tylko nie kilka godzin, a 10 minut. I nie w długich kolejkach na korytarzu, tylko w w pełni wyposażonym, wygodnym saloniku VIP!" – napisał Krzysztof Rzońca z Konfederacji.

Słowik odsłania kulisy afery szpitalnej. Stanowski: Może to po prostu znamienne

W tekście podano przykłady, jak SOR Warszawskiego Szpitala Południowego w błyskawicznym tempie zajmował się wpływowymi działaczami Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzinami. "Gdy inni pacjenci musieli czekać po 4–5 godzin na przyjęcie, politycy mieli wykonywane badania po 10 minutach od rejestracji".

Co na to inni pacjenci? Nic, bo VIP-y z KO nie siedzieli w publicznej poczekalni. Jak dowiadujemy się z tekstu, mieli do dyspozycji zaciszny pokój, z kanapą, fotelami i telewizorem.

"Z dokumentacji medycznej oraz wypowiedzi niektórych pracowników Szpitala Południowego wynika, że koordynator SOR-u Dawid Kacprzyk w publicznym szpitalu de facto stworzył przychodnię dla polityków" – pisze Słowik

Źródło: Zero.pl / X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...