Zandberg: W Warszawie rządzi Kierwiński. Powstała zgniła moralnie struktura

Dodano:
Współprzewodniczący Partii Razem Adrian Zandberg Źródło: PAP / Albert Zawada
Warszawą nie rządzi Rafał Trzaskowski, ale Marcin Kierwiński – tak Adrian Zandberg komentuje aferę w Szpitalu Południowym.

Sprawa nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym wywołała oburzenie opinii publicznej. Głos zabrał Adrian Zandberg, szef partii Razem. Polityk wskazuje na odpowiedzialność szefa warszawskich struktur KO, Marcina Kierwińskiego.

– Mamy do czynienia z sytuacją taką, w której KO rządzi Warszawą. (...) Coś zgniłego się stało, jeżeli nagle w jednostce publicznej został stworzony tak naprawdę osobny "podszpital" dla tych, którzy mają układy, którzy są z partii rządzącej – mówił w RMF FM. – Kto to zrobił? Zrobiła to partia, która rządzi w Polsce, rządzi w Warszawie. Tego nie zrobiła koalicja krasnoludków – wskazał.

– Prawda jest taka, że mamy zgniłą moralnie strukturę, którą jest warszawska KO. Dla mnie jest coś bardzo dziwnego w tym, że jak w Krakowie Aleksander Miszalski przegrał referendum, to za karę Donald Tusk rozwiązał strukturę KO w Krakowie. Jak tutaj coś gnije i śmierdzi, to pan Kierwiński nie jest zagrożony – zauważył. – Najwyraźniej pan Kierwiński jest bliżej serca pana premiera Tuska – dodał Zandberg.

"Kierwiński realnie trzyma tutaj władzę"

Szef Razem podkreślił, że to nie Rafał Trzaskowski rządzi Warszawą. – Rafał Trzaskowski jest uśmiechniętą twarzą, którą się pokazuje do mediów, ale realnie władzę w Warszawie ma Marcin Kierwiński. To pan Kierwiński realnie trzyma tutaj władzę – wskazał, dodając, że to właśnie szef MSWiA ponosi odpowiedzialność "za zgniliznę, jaką zobaczyliśmy w Warszawskim Szpitalu Południowym".

Adrian Zandberg przypomniał postulaty Partii Razem w sprawie systemu ochrony zdrowia. Jeden z nich dotyczy systemu kontraktowego, który – zdaniem polityka – jest "patologią". – Lekarz powinien pracować na umowie o pracę, w konkretnym szpitalu, w konkretnych godzinach i być w tym szpitalu dla pacjentów, a nie tylko na karcie, na której wypełnia, że był, chociaż go nie było. To, że ten system cały czas tak działa, (...) to jest odpowiedzialność ludzi, którzy rządzą, którzy od trzech lat nic z tym nie zrobili – powiedział. Podkreślił, że lekarze powinni dobrze zarabiać.

– Druga sprawa: lekarz wybiera – albo pracujesz w publicznym, albo w prywatnym zakładzie pracy. Nie może być tak jak dzisiaj, że dobrą opinię większości uczciwie pracujących lekarzy niszczy grupa, która używa publicznych szpitali do tego, żeby wysyłać stamtąd pacjentów do swoich prywatnych klinik albo wstawia ich do kolejki do operacji dopiero wtedy, jak wcześniej zapłacą wystarczająco dużo w prywatnej praktyce – mówił poseł.

Źródło: RMF 24
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...