Lekarz z Sosnowca miał przepracować ponad 4 tys. 800 godzin. "Patologiczny mechanizm"
O sprawie informowano na początku roku, ale teraz wraca w kontekście afery wokół Szpitala Południowego i Dawida Kacprzyka.
Z dokumentów dotyczących 2023 r. wynikało, że jednemu z chirurgów zatrudnionych na kontrakcie w Szpitalu Miejskim w Sosnowcu przypisano aż 4 tys. 881 godz. pracy. To średnio ponad 13 godz. dziennie – przez cały rok, bez dnia przerwy. Kontrola Najwyższej Izby Kontroli w szpitalach powiatowych ujawniła, że zdarzały się również dyżury trwające nawet 124 godziny bez przerwy.
Sosnowiecki szpital skomentował tę sprawę. "Lekarze kontraktowi sami określają, ile godzin chcą pracować i kiedy. Podmioty lecznicze wybierają ich w drodze konkursów. Osobiście również uważam, że ten system nie jest idealny – ale takie są aktualne rozwiązania systemowe" – stwierdziła prezes szpitala Aneta Kawka w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Takich przypadków może być znacznie więcej
– Obawiam się, że gdybyśmy wprowadzili do systemu bardziej precyzyjne mechanizmy kontroli, takich przypadków byłoby zdecydowanie więcej. Jestem o tym przekonana. To jest absolutnie problem braku limitów — limitów godzin pracy i limitów liczby miejsc pracy – mówi w rozmowie z "Faktem" dr. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Łazarski Executive Education oraz dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.
– Przecież tych godzin nie da się wypracować w jednym miejscu. To jest kumulacja wielu miejsc zatrudnienia. A być może jest też tak, że nie wszystkie te godziny zostały faktycznie przepracowane, tylko są deklarowaną dostępnością dla danego podmiotu leczniczego, która nie musi oznaczać realnie wykonywanej pracy – dodała.
Gałązka-Sobotka wspomina też, że należy pomiętać o "zjawisku zawierania umów z lekarzami po to, by spełniać określone wymagania formalne dla szpitala czy oddziału". – W rzeczywistości fizyczna dostępność takiego lekarza bywa znacznie mniejsza niż ta deklarowana. Tu mamy gigantyczny problem. Ze względu na patologiczne mechanizmy zatrudniania kadr i brak przejrzystości oraz jasno zdefiniowanych norm zatrudnienia, nie mierzymy jakości ani bezpieczeństwa. Był bardzo duży opór przed wprowadzeniem ustawy o jakości i nadal jest ogromny opór przed monitorowaniem zdarzeń niepożądanych – twierdzi dr Gałązka Sobotka.