Ukrainki skarżą się na nastroje w Polsce. "Ludzie się odsuwają"

Dodano:
Kobieta z flagą Ukrainy Źródło: Wikimedia Commons
Coraz ostrzejszy spór polityczny między Warszawą a Kijowem zaczyna odbijać się na codziennym życiu Ukraińców mieszkających w Polsce.

W rozmowie z Wirtualną Polską ukraińskie artystki i intelektualistki mówią o strachu, rosnącej niechęci i agresji, z którą, jak twierdzą, spotykają się coraz częściej.

"Nie rozmawiam po ukraińsku przez telefon"

Lena Laguszonkowa, ukraińska dramatopisarka mieszkająca w Polsce od 2022 roku, przyznaje, że unika eksponowania swojej tożsamości. – Nigdy nie czytam ukraińskich książek w pociągu, żeby nie spędzić całej podróży na rozmowach o Banderze i Wołyniu – mówi. Dodaje, że zmieniła też codzienne nawyki. – Nie rozmawiam po ukraińsku przez telefon, zwłaszcza gdy wieczorem stoję sama na przystanku albo idę ulicą. Jak podkreśla, w jej otoczeniu nie doświadcza wrogości, ale ma świadomość, że poza tym środowiskiem sytuacja wygląda inaczej.

Podobne doświadczenia opisuje aktorka Oksana Cherkashyna. Mówi wprost o strachu, który pojawił się wraz z zaostrzeniem relacji między Polską i Ukrainą. – Moją pierwszą reakcją nie jest zastanawianie się nad przyszłością, lecz strach, który pojawia się tu i teraz – mówi. Jak przyznaje, zaczęła kontrolować swoje zachowanie. – Obserwuję, jak coraz częściej kontroluję swoją wymowę w sklepach albo staram się być maksymalnie uprzejma. Cherkashyna apeluje o zakończenie politycznej eskalacji. – Rozgrywanie traum i podsycanie napięć nie służy bezpieczeństwu obywateli Polski, lecz może prowadzić do dalszej eskalacji nastrojów i wzajemnej nieufności.

"Jasno oskarżam elity obu krajów"

Najostrzej sytuację ocenia pisarka Oleksandra Iwaniuk, która od lat mieszka w Polsce. Jej zdaniem napięcie przeniosło się już na ulice. – W autobusie słyszę wyraźnie niechętne komentarze, na murach widzę napisy o "k***ch z Kijowa", które powinny "iść na front" – mówi. Jak dodaje, zmieniają się nawet codzienne relacje. – Ludzie w kawiarni potrafią się przesiąść do dalszego stolika, kiedy usłyszą, że rozmawiam po ukraińsku.

Iwaniuk przyznaje, że obawia się dalszej eskalacji. – Boję się, co będzie dalej. Dlatego zapisałam się na kurs samoobrony. Wprost wskazuje też odpowiedzialnych za obecną sytuację. – Jasno i głośno oskarżam elity obu krajów o podkręcanie nastrojów.

Litwa proponuje mediację

W narastający spór chce włączyć się Litwa. Gotowość do pośredniczenia między Warszawą a Kijowem zadeklarowała doradczyni prezydenta Litwy Asta Skaisgirytė. Jak podkreśliła, konieczne może być ponowne doprowadzenie do rozmowy obu prezydentów.

Litewskie władze apelują o złagodzenie języka po obu stronach i przypominają, że relacje Polski i Ukrainy są kluczowe dla bezpieczeństwa całego regionu. Prezydent Gitanas Nausėda zaznaczył, że Wilno jest zainteresowane powstrzymaniem nawet najmniejszych oznak osłabienia tej współpracy.

Źródło: Wirtualna Polska / DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...