"Prokuratura Żurka zwleka". Głos ws. afery w Szpitalu Południowym

Dodano:
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera
Sprawa nadużyć w Szpitalu Południowym wzbudza ogromne emocje. – Prokuratura, chcąc pewnie chronić działaczy KO, niestety nie podejmuje działań – powiedział szef BPM Marcin Przydacz.

Kanał Zero poinformował w ubiegłym tygodniu, że oddział ratunkowy w Szpitalu Południowym w Warszawie miał w przyspieszonym trybie przyjmować polityków Koalicji Obywatelskiej. Z ustaleń serwisu wynika, że działacze partii mieli być przyjmowani bez kolejki, natomiast kompleksowych badań dokonywano zaraz po dokonaniu rejestracji przez przedstawicieli rządzącego ugrupowania.

Kwestia "saloniku" jest pokłosiem afery Dawida Kacprzyka. Radny, przez lata związany z KO, stracił pracę w szpitalu po tym, jak nagłośniono jego ogromne zarobki jako lekarza bez specjalizacji. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała z kolei o wszczęciu postępowania sprawdzającego ws. medyka.

Przydacz: Nie rozumiemy, dlaczego prokuratura Żurka nie zabezpiecza dowodów

Do sprawy odniósł się podczas środowego briefingu prasowego szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

– Wydaje się koniecznym, aby już dzisiaj rano prokuratura zabezpieczała dowody w tymże szpitalu południowym. Nie rozumiemy, dlaczego prokuratura pana Żurka zwleka z tymi działaniami, nie zabezpiecza dowodów – powiedział prezydencki minister.

– Prokuratura, w moim przekonaniu, ze względów politycznych, chcąc pewnie chronić działaczy KO, niestety nie podejmuje tych działań i o tym warto rozmawiać, a nie wyciągać z kontekstu, łapać za słówka i próbować przekierowywać uwagę na dyskusję w tym momencie zupełnie nieistotną – mówił Przydacz.

Spowiedź sygnalisty. Lekarz ujawnił szokujące praktyki w szpitalu

Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie, był gościem Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero. To ten lekarz miał informować prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach w placówce. Jak ujawnił portal Zero, dwa miesiące później został zwolniony. Oficjalnym powodem były zaległości w przekazywaniu sprawozdań do NFZ

Dr Jędrzejewski stwierdził, że Dawid Kacprzyk "traktuje ludzi jak fantomy, a jeżeli fantom się popsuł, to zmienia dokumentację, że on już był popsuty". – To się kończy czymś, czego nie jestem w stanie zaakceptować – oświadczył. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. I to jest sedno całego zamieszania – powiedział.

W reakcji na wywiad Ministerstwo Zdrowia zleciło już czynności kontrolne, które ma podjąć wojewoda mazowiecki oraz konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej.

Źródło: Kanał Zero, zero.pl, Onet.pl, DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...