Berlin czeka na śmierć polskich ofiar? Niemiecki dziennikarz: Hańba
Na łamach „Süddeutsche Zeitung” Daniel Broessler wezwał niemiecki rząd do jak najszybszego uruchomienia środków przeznaczonych dla polskich ofiar nazizmu. Publicysta przekonuje, że dalsze odkładanie decyzji nie znajduje uzasadnienia, a państwo niemieckie dysponuje wystarczającymi możliwościami finansowymi, by zrealizować ten projekt. "Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zwłoki" – podkreślił.
"Im dłużej Niemcy zwodzą polskie ofiary nazizmu, tym większa staje się hańba" – przekonuje Broessler na łamach "Süddeutsche Zeitung".
Dziennikarz stwierdza, że dla Polaków bolesne jest, że o Niemcy tak mało wiedzą o zbrodniach z czasów II wojny światowej.
Broessler pisze, że o wypłatach dla ofiar, które obecnie są w podeszłym wieku, wspominał jeszcze kanclerz Olaf Scholz, a jego następca Friedrich Merz obiecywał, że zajmie się tym tematem.
Niemcy czekają na śmierć ofiar, by ograniczyć koszty?
"To było w grudniu; od tego czasu nie wydarzyło się nic, w każdym razie nic, co odczuliby poszkodowani. Podczas gdy w niemieckim rządzie trwa poszukiwanie pieniędzy na gest, co miesiąc umiera tysiąc osób" – czytamy w gazecie.
Broessler zaznaczył, że ewentualna krytyka wysokości wsparcia ze strony części polskiej sceny politycznej nie powinna być argumentem za rezygnacją z pomocy. "Być może nacjonaliści i prawicowi populiści w Polsce będą krytykować każdą sumę jako zbyt niską. To nie może być jednak powodem pozostawienia ofiar nazizmu na lodzie" – napisał.
Autor przypomniał również, że szef niemieckiego MSZ Johann Wadephul wyraził poparcie dla projektu. Jego zdaniem kluczowe jest jednak szybkie przełożenie deklaracji na konkretne działania. W przeciwnym razie – jak ostrzegł Broessler – niemiecki rząd może narazić się na zarzut, że celowo przeciąga sprawę, licząc na ograniczenie przyszłych kosztów, gdy ofiary Niemców po prostu umrą.