"Nie umiem milczeć". Pełnomocnik Jędrzejewskiego: To moje powołanie

Dodano:
Doktor Emil Jędrzejewski Źródło: PAP / Paweł Supernak
Nie umiem milczeć, gdy widzę, że ktoś próbuje nagłośnić nieprawidłowości, a spotyka się z próbami podważania wiarygodności – mówi przedstawiciel prawny dr. Jędrzejewskiego.

W poniedziałek dr Emil Jędrzejewski złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie obszerne zeznania na temat funkcjonowania Szpitala Południowego w Warszawie. Jego pełnomocnik, radca prawny Tomasz Jendrasiak, po tym przesłuchaniu prokuratura "dysponuje szczegółowymi informacjami w tym temacie".

– Bardzo chciałbym przedstawić opinii publicznej to, czego dowiedziałem się w toku tego przesłuchania, bo sprawa jest poważna i miejscami szokująca. Mam jednak prawny obowiązek zachowania tajemnicy śledztwa oraz tajemnicy zawodowej, dlatego o szczegółach niestety nie opowiem – podkreśla mec. Jendrasiak w rozmowie z Wirtualną Polską. Jak dodaje, na obecnym etapie przesłuchanie lekarza zostało zakończone, a prokuratura nie wyznaczyła kolejnego terminu jego stawiennictwa. – Przesłuchanie przebiegało już w normalnych warunkach. Było rejestrowane, odbywało się w klimatyzowanym pomieszczeniu, zapewniono wodę i krótkie przerwy. Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami – komentuje przedstawiciel prawny byłego ordynatora chirurgii.

Jedrasiak krytycznie ocenia pierwszą próbę przesłuchania lekarza. Dr Jędrzejewski nie odpowiedział wtedy na kilkadziesiąt pytań, argumentując, że chce składać zeznania w obecności pełnomocnika. – Świadek ma prawo ustanowić pełnomocnika, co wprost wynika z przepisów kodeksu postępowania karnego. Trudno oczekiwać, aby osoba wezwana z dnia na dzień mogła natychmiast zapewnić sobie profesjonalną pomoc prawną. Radcowie prawni i adwokaci często przebywają w sądach lub uczestniczą w innych czynnościach procesowych. W moim przypadku byłem wtedy w delegacji w Rzeszowie i Krakowie – wyjaśnia rada prawny.

Pełnomocnik lekarza: Nie umiem milczeć

Tomasz Jendrasiak pytany przez WP, w jakich okolicznościach zajął się sprawą, przyznaje, że sprawa Szpitala Południowego ma dla niego wymiar osobisty. Jest synem lekarzy i – jak sam mówi – wychowywał się w środowisku medycznym.

– Z relacji moich rodziców oraz dalszej rodziny lekarzy wiem, jakie są realia funkcjonowania placówek medycznych w naszym kraju. Sam w przeszłości zwalczałem przestępczość, służąc w policji pruszkowskiej. Pomaganie ludziom pokrzywdzonym, słabszym, zastraszonym to moje powołanie, które realizuję zawodowo – przekonuje pełnomocnik.

– Nie umiem milczeć, kiedy widzę, że ktoś próbuje ujawnić i nagłośnić nieprawidłowości, a spotyka się z ostrą krytyką czy próbami podważania jego wiarygodności, bo wniósł o odroczenie swojego przesłuchania i konsekwentnie nie pozwolił na pogwałcenie jego prawa do ustanowienia pełnomocnika – podsumowuje.

Źródło: Wirtualna Polska
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...