Były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie dr Emil Jędrzejewski w rozmowie na Kanale Zero oskarżył placówkę o rażące zaniedbania. Mówił o błędach medycznych, które – jego zdaniem – miały prowadzić do śmierci pacjentów. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania – powiedział. Odpowiedzialnością obarczył byłego już koordynatora SOR-u Dawida Kacprzyka.
W środę dr Jędrzejewski pojawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gdzie został przesłuchany jako świadek. Rzecznik prokuratury prok. Piotr Skiba poinformował, że lekarz odmówił składania zeznań bez obecności pełnomocnika. Złożył jedynie krótkie oświadczenie i przekazał notatkę z nazwiskami dwóch osób, które mogą być pokrzywdzone. Prokuratorzy zadali mu następnie kilkadziesiąt pytań, jednak Jędrzejewski – jak przekazał Skiba – na żadne nie odpowiedział. – Świadek każde z pytań skwitował milczeniem – opisał rzecznik. Termin kolejnego przesłuchania został wyznaczony na godz. 9:00 w poniedziałek (29 czerwca).
Internet za doktorem Jędrzejewskim
Kolektyw analityczny Res Futura przeanalizował reakcje internautów po głośnym wywiadzie z dr. Emilem Jędrzejewskim. 74 proc. badanych uważa, że chirurg to wiarygodny sygnalista ujawniający realne zagrożenie życia. Z kolei 26 proc. internautów twierdzi, że doświadczony lekarz to niewiarygodny mściciel instrumentalizujący zgony pacjentów.
"To nie jest spór – to wyraźna asymetria. Wiarygodność sygnalisty wzmacniają trzy elementy: NIL potwierdził brak uprawnień Kacprzyka do kierowania SOR-em, Kacprzyk oddał szpitalowi ponad pół miliona złotych – co jest de facto przyznaniem nieprawidłowości finansowych – a inni lekarze ze szpitala potwierdzili część jego relacji. Po drugiej stronie: przez ponad rok Jędrzejewski nie złożył formalnego zawiadomienia do prokuratury mimo wiedzy o zagrożeniach, pozostaje w sporze finansowym ze szpitalem i ujawnił sprawę w medium o wyraźnym profilu antyrządowym" – wskazali autorzy raportu.
Czytaj też:
TVP już tworzy narrację o lekarzu-sygnaliście. "Straszy ludzi"Czytaj też:
Stanowski ujawnia kulisy. "Gdy wyłączono kamery, zadał jedno pytanie"
