Były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie dr Emil Jędrzejewski w rozmowie na Kanale Zero oskarżył placówkę o rażące zaniedbania. Mówił o błędach medycznych, które – jego zdaniem – miały prowadzić do śmierci pacjentów. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania – powiedział. Odpowiedzialnością obarczył byłego już koordynatora SOR-u Dawida Kacprzyka.
W środę dr Jędrzejewski pojawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, gdzie został przesłuchany jako świadek. Rzecznik prokuratury prok. Piotr Skiba poinformował, że lekarz odmówił składania zeznań bez obecności pełnomocnika. Złożył jedynie krótkie oświadczenie i przekazał notatkę z nazwiskami dwóch osób, które mogą być pokrzywdzone. Prokuratorzy zadali mu następnie kilkadziesiąt pytań, jednak Jędrzejewski – jak przekazał Skiba – na żadne nie odpowiedział. – Świadek każde z pytań skwitował milczeniem – opisał rzecznik. Termin kolejnego przesłuchania został wyznaczony na godz. 9:00 w poniedziałek (29 czerwca).
"Straszy ludzi, straszy Warszawiaków". W TVP już tworzą narrację o Jędrzejewskim
Tymczasem w TVP Info już tworzona jest narracja o rzekomej niewiarygodności dr. Emila Jędrzejewskiego. Wpisuje się to w stanowisko premiera Donalda Tuska, który na platformie X napisał: "Wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa". "Ze względu na wagę zarzutów instytucje do tego powołane sprawdzać będą wszystko do najdrobniejszego szczegółu. Odpowiedzialni za ewentualne nadużycia, zaniedbania lub pomówienia nie pozostaną bezkarni" – zapowiedział jednocześnie szef rządu.
– Lekarz wstrząsnął opinią publiczną, a później nie chciał złożyć zeznań w prokuraturze. Mógł konfabulować? – pytała swoich gości w programie "Bez trybu" Justyna Dobrosz-Oracz.
– Jeżeli ktoś jest lekarzem, ordynatorem, oficerem Wojska Polskiego i wie, że w szpitalu, w którym pracuje, w którym jest ordynatorem i w którym jest oficerem Wojska Polskiego, lekarze przyczyniają się do śmierci pacjentów poprzez zaniedbania, poprzez błędy, które potem ukrywają, to pierwszą rzeczą, którą powinien zrobić, jest poinformowanie prokuratury. Odkładam na bok poinformowanie służb wojskowych – mówił Andrzej Stankiewicz z Onetu.
– Aferę szpitalną dzielę na dwa etapy. Pierwszy etap to jest praca młodego lekarza Dawida Kacprzyka za zbyt duże pieniądze i być może przyjmowanie polityków Koalicji Obywatelskiej bez kolejki. Te dwa elementy są najlepiej udokumentowane. A ten drugi etap, że w tym szpitalu przyczyniano się do śmierci pacjentów, jest kompletnie nieudokumentowany. Jeżeli ktoś stawia tak poważne zarzuty, to powinien przedstawić dowody. Pan doktor straszy ludzi, straszy Warszawiaków – stwierdził.
– Zaprzeczają jego wersji ci wszyscy, którzy się wypowiadają publicznie, którzy tam pracowali albo pracują nadal, np. obecny ordynator chirurgii – Onet z nim rozmawiał – wszystkiemu temu zaprzecza. A to nie jest człowiek w żaden sposób politycznie powiązany, nie ma interesu w okłamywaniu ludzi, więc nie wiem, czemu pan doktor [Jędrzejewski – red.] to zrobił, ale pan doktor ma w swojej przeszłości bardzo wiele dziwnych kart – dodał.
Czytaj też:
Stanowski ujawnia kulisy. "Gdy wyłączono kamery, zadał jedno pytanie"Czytaj też:
Pełnomocnik Kacprzyka: Jędrzejewski musi się liczyć z procesem karnym
