Spotkanie prezydenta z ministrem. "Jeśli to dobre dla Polski, niech tak robi"
W środę prezydent Karol Nawrocki spotkał się z wicepremierem, ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Rozmowa w Pałacu Prezydenckim trwała około godziny. Po jej zakończeniu
Nawrocki rozmawiał z Kosiniakiem-Kamyszem. Dwa tematy
Po spotkaniu wiceminister obrony Paweł Zalewski przekazał, że obaj politycy uzgodnili "wspólne, spójne" stanowisko strony polskiej przed szczytem Sojuszu w stolicy Turcji. Wiceszef MON potwierdził także, że prezydent rozmawiał z wicepremierem o stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
– Poinformowaliśmy prezydenta o stanie prac nad bazami. W tej sprawie mamy jedno stanowisko. Są ważne także dla Amerykanów, bo Amerykanie mają interes tu być, m.in. ze względu na swoje poważne interesy w naszym kraju. Dla nas jest to ważne, bo to inwestycja w nasze bezpieczeństwo i odstraszenie wobec Rosji, trudno o czytelniejszy sygnał dla Rosji – oznajmił Zalewski.
Przydacz: Liczymy, że minister weźmie się wreszcie do pracy
Także szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał w rozmowie z Polsat News, że takie były tematy rozmowy. Dodał, że Pałac Prezydencki jest w pełni zaangażowany w tę kwestię i liczy, że Władysław Kosniak-Kamysz "weźmie się w końcu do pracy".
– Są postępy, widać dużą otwartość po stronie amerykańskiej, jeśli chodzi o przekształcenie tej obecności – powiedział. W jego ocenie jest rezultatem dobrych relacji personalnych z prezydentem Nawrockim, ale na obecnym etapie trzeba przejść do konkretów. – Te konkrety musi wypełnić także i Ministerstwo Obrony Narodowej – zaznaczył Przydacz.
– Jeśli chcemy Amerykanów przyjąć na stałe, no to trzeba stworzyć infrastrukturę, także prawną, w postaci konkretnego porozumienia, na jakiej to formule ma ta obecność być obecna – podkreślił polityk.
"Chce się niejako podpiąć pod działalność prezydenta, to jeśli to będzie dobre dla Polski, to niechże tak robi"
Przydacz powiedział, że politycznie prezydenta i jego kancelaria pracują nad tym, aby zgoda USA została wypracowana, natomiast w sensie praktycznym, wykonawczym, zadanie leży po stronie ministra Kosiniak-Kamysza. – Na to liczymy, że weźmie się w końcu do pracy – stwierdził szef Biura Polityki Międzynarodowej.
– Myślę, że wszyscy Polacy doskonale wiedzą, kto ma dobre relacje w Stanach Zjednoczonych i kto te sprawy załatwia, kto je pilnuje, ale jeśli pan Władysław Kosiniak-Kamysz chce się niejako podpiąć pod tą działalność prezydenta, to jeśli to będzie dobre dla Polski, to niechże tak robi – stwierdził Przydacz w rozmowie z Polsat News.