29 maja do Pentagonu oficjalne pismo skierował wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Polska formalnie zgłosiła w nim gotowość do utworzenia na swoim terytorium stałej amerykańskiej bazy wojskowej. W połowie czerwca szef MON poinformował, że podczas rozmowy z sekretarzem obrony USA Petem Hegsethem otrzymał oficjalną odpowiedź. – Miło jest mi poinformować, że sekretarz wojny wraz z całym swoim zespołem, Stany Zjednoczone pozytywnie odnoszą się do propozycji Polski o utworzeniu stałej bazy wojsk amerykańskich na terytorium naszej ojczyzny – przekazał Kosiniak-Kamysz.
Teraz minister obrony wskazał: "Blisko 60 proc. Polaków popiera utworzenie stałej bazy wojsk USA w Polsce. Po pozytywnej odpowiedzi sekretarza obrony USA na moją propozycję jesteśmy na kolejnym etapie rozmów. W Pentagonie trwa przegląd sił, który będzie podstawą dalszych decyzji. Zwiększone zaangażowanie wojsk USA to silniejsze odstraszanie i bezpieczna Polska". –
Wpis Władysława Kosiniaka-Kamysza skomentował rzecznik prezydenta. "Panie Premierze, dobrze że w końcu zaczynacie coś z tego rozumieć. Proszę zatem uspokoić koleżanki i kolegów z rządu, by przestali atakować Prezydenta USA oraz podważać sojusz. Pan Prezydent Karol Nawrocki będzie kontynuował działania na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa Polski i regionu" – napisał Rafał Leśkiewicz.
Rzecznik dodał, że "ostatnie 10 miesięcy to intensywna praca Pana Prezydenta na rzecz zwiększenia obecności wojsk USA w Polsce i przekonania naszych amerykańskich partnerów do decyzji o utworzeniu stałej bazy w naszym kraju".
"To jeszcze nie jest ostateczna decyzja"
Donald Tusk podkreślił, że choć odpowiedź strony amerykańskiej jest pozytywna, procedura nie została jeszcze zakończona. – Ta odpowiedź nie jest jeszcze ostatecznym rozstrzygnięciem. Sekretarz Hegseth uczciwie mówi, że potrzebne są jeszcze kolejne ustalenia – zaznaczył premier.
Jak dodał, Polska jest jednak "na bardzo dobrej drodze" do uzyskania finalnej zgody. – Jesteśmy chyba na bardzo dobrej drodze, aby uzyskać właśnie tę decyzję o stałej amerykańskiej bazie, co radykalnie zmieniałoby poczucie bezpieczeństwa – stwierdził. Tusk w Brukseli podkreślał też rolę Kosiniaka-Kamysza w całym procesie. – Bardzo zaangażował się w proces organizacyjny, konkretną robotę we współpracy z amerykańskimi generałami i sekretarzem Hegsethem – mówił premier.
Czytaj też:
Atak na bazy USA. Trump ostrzega: Iran przestanie istniećCzytaj też:
Bundeswehra rozesłała wojskowe ankiety. Oto wyniki
