Ryszard Gromadzki: Czy porzekadło „Co cię nie zabije, to cię wzmocni” adekwatnie opisuje sytuację w Prawie i Sprawiedliwości po wyjściu z partii grupy parlamentarzystów, z byłym premierem Mateusz Morawieckim na czele?
Przemysław Czarnek: Jeśli ktoś chce, to może do tej sytuacji tak podchodzić. Ja generalnie nie jestem zwolennikiem tego przysłowia zarówno w odniesieniu do życia codziennego, jak i publicznego. W bardzo wielu przypadkach w życiu to, co nie zabija, może poważnie okaleczyć, a co najmniej osłabić. Co do Prawa i Sprawiedliwości, mamy do czynienia z innym przypadkiem, nie ma mowy o zabiciu czy nawet okaleczeniu naszego ugrupowania. To są turbulencje, które nigdy nie są dobre dla jakiejkolwiek formacji i nigdy nie są dobre dla polskiej prawicy. Ale to już za nami – robimy swoje, mamy dobre propozycje programowe, dobrych, pracowitych parlamentarzystów, chętne do pracy struktury i walczymy o zwycięstwo.
Wyjście stowarzyszenia Morawieckiego ze struktur Prawa i Sprawiedliwości to woda na młyn dla Donalda Tuska? Dywersja na prawicy?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
