Poseł KO ma zakaz wypowiadania się w mediach. "Cenzura obywatelska"
Jacek Prusinowski, dziennikarz Kanału Zero poinformował, że poseł Artur Łącki otrzymał od władz klubu Koalicji Obywatelskiej zakaz wypowiadania się w mediach na trzy miesiące.
"Próbowałem się kontaktować z posłem, nie potwierdza i nie komentuje, ale informacja jest pewna. Taka trochę cenzura obywatelska" – dodał we wpisie na platformie X.
Łącki nie widział nic nadzwyczajnego w zarobkach Kacprzyka
W czwartek Artur Łącki był gościem Radia Wnet, gdzie mówił m.in. o aferze w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Poseł KO nie zauważył nic nadzwyczajnego w tym, że Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz, radny KO w warszawskiej dzielnicy Ursus, zarobił – nie mając specjalizacji – 1 mln 600 tys. zł jako koordynator SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Zdaniem Artura Łąckiego tak wysokie wynagrodzenia to codzienność w polskiej służbie zdrowia.
– 1 mln 600 tys., panie redaktorze, to ja panu jeszcze podam dwudziestu, trzydziestu, czy pięćdziesięciu innych lekarzy, którzy tyle zarabiają w innych szpitalach – mówił w Radiu Wnet.
Poseł KO ocenił, że winę za ten stan rzeczy ponosi wadliwa konstrukcja polskiego systemu opieki medycznej.
W dyskusji na antenie radia pojawił się również wątek omijania kolejki przez polityków.
Poseł KO korzysta tylko z prywatnej ochrony zdrowia. "Mnie stać"
Artur Łącki, który jest jednym z najbogatszych posłów, powiedział: "Skoro mnie stać, to nie będę obciążał publicznej służby zdrowia, jeśli nie muszę".
Polityk przyznał, że korzysta wyłącznie z komercyjnych placówek medycznych.
Zapewnił, że płaci wysokie składki na prywatne ubezpieczenie i nie zamierza z tego powodu przepraszać.
– Mam święty spokój, dlatego, że idę, płacę i mnie badają. Oczywiście, kosztuje to dużo. Ale żeby było dla hejterów: mnie stać – podsumował polityk.