Poseł Koalicji Obywatelskiej Artur Łącki został zapytany przez Łukasza Jankowskiego w Radio Wnet o doniesienia Onetu w sprawie prosektorium w Szpitalu Południowym, które odbiły się głośnym echem w niemal wszystkich mediach. Jak przyznał, o prosektorium nie słyszał. – Wczoraj oglądałem mecze – wytłumaczył.
Poseł nie słyszał o prosektorium. Oglądał mecze
Emocji na Mundialu wczoraj nie brakowało. Anglicy najedli się strachu, bo przez większość spotkania przegrywali z Kongo 0:1. Dopiero w końcówce spotkania Harry Kane dwukrotnie trafił do siatki i przechylił szalę zwycięstwa na stronę Synów Albionu. Z kolei Meksykanie pokonali Ekwador 2:0, a Belgia pokonała Senegal 3:2.
Portal Zero.pl ujawnił we wtorek, że szef prosektorium w publicznym Szpitalu Południowym prowadził tam biznes pogrzebowy – promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Jakby tego było mało, drastyczne zdjęcia zwłok publikował na Instagramie. Mimo to, prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. W czwartek ukazała się informacja, że Szpital Południowy zwolnił z pracy koordynatora prosektorium.
Polityk powiedział natomiast więcej w sprawie afery szpitalnej, której głównym anty-bohaterem jest 28-letni lekarz milioner, były radny KO Dawid Kacprzyk, ale wciąż pojawiają się nowe postaci i kolejne skandaliczne wątki.
Polityk KO: Nie wierzę Onetowi
W dyskusji pojawił się również wątek omijania kolejki przez polityków. Artur Łącki odniósł się do sprawy senatora, który próbował wykorzystać wpływy, by pomóc swojemu wnukowi. Poseł KO potępił takie zachowania. Podkreślił też, że cała sprawa musi zostać wyjaśniona przez prokuraturę od początku do końca, choć on nie wierzy Patrykowi Słowikowi i Onetowi. – Prokuratura powinna informować społeczeństwo, jakie dochodzenia prowadzi w tej sprawie. Tę sprawę trzeba wyczyścić na forum publicznym, ludzie muszą być spokojni – powiedział parlamentarzysta.
Jak dodał, system służby zdrowia trzeba w Polsce zmienić, ale potrzeba na to czasu. Jak ocenił, PiS przez osiem lat psuł system, a teraz KO nie da rady tego naprawić "w jeden rok".
Łącki: Nie będę obciążał publicznej służby zdrowia. Stać mnie na prywatne leczenie
W pewnym momencie poseł zaskoczył prowadzącego i słuchaczy. Powiedział, że sam nie wie, co by zrobił, gdyby znalazł się w sytuacji senatora Lenza, gdyby szedł do szpitala ze swoim wnukiem i nie wiedział, co mu się dzieje. – Czy nie próbowałbym zrobić tego bardzo szybko, czyli w domyśle poza kolejnością – przyznał. Dodał, że na szczęście pewnie nigdy nie będzie tego musiał robić, bo ma ubezpieczenie w szpitalu prywatnym.
– Skoro mnie stać, to nie będę obciążał publicznej służby zdrowia, jeśli nie muszę – zadeklarował poseł.
Najbogatszy parlamentarzysta KO wprost przyznał, że korzysta wyłącznie z placówek komercyjnych. Zapewnia, że płaci wysokie składki na prywatne ubezpieczenie i nie zamierza z tego powodu przepraszać.
– Mam święty spokój, dlatego, że idę, płacę, mnie badają. Oczywiście kosztuje to dużo. Ale żeby było dla hejterów: mnie stać – podsumował polityk.
Czytaj też:
Szpital Południowy. Szef prosektorium zwolniony "ze skutkiem natychmiastowym" Czytaj też:
Wróblewski: Zacznijmy od zniesienia państwowego monopolu na NFZ
