Tajemnicza śmierć czterech kobiet. Wśród zatrzymanych jest anestezjolog

Tajemnicza śmierć czterech kobiet. Wśród zatrzymanych jest anestezjolog

Dodano: 
Tabletki w kieszeni, zdjęcie ilustracyjne
Tabletki w kieszeni, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Policja rozbiła grupę zajmującą się rozprowadzaniem nielegalnych substancji psychoaktywnych. Jej działalność może mieć związek ze śmiercią co najmniej czterech młodych kobiet.

Jednym z członków siatki miał być 58-letni anestezjolog, który za pieniądze wystawiał recepty na opioidy i leki psychotropowe.

Jak informuje krakowska "Gazeta Wyborcza", w połowie sierpnia w Bydgoszczy zatrzymano 37-letnią kobietę oraz 40-letniego mężczyznę. Oboje mieli należeć do grupy rozprowadzającej w całej Polsce nielegalne substancje psychoaktywne.

Według śledczych po środki dostarczane przez siatkę sięgały również osoby niepełnoletnie oraz znajdujące się w kryzysie psychicznym. Działalność grupy ma być powiązana ze śmiercią co najmniej czterech młodych kobiet w Krakowie. Przypadki śmiertelnego przedawkowania odnotowywano od 2021 roku, a z czasem śledczy zaczęli łączyć poszczególne zgony.

Anestezjolog miał zarobić około 200 tys. zł

W grupie miał działać również 58-letni anestezjolog z Dolnego Śląska. Według ustaleń "GW" jego rolą było wystawianie recept na opioidy i leki psychotropowe. Dane osób, na które wystawiano dokumenty, miał otrzymywać od dilerów.

Za pojedyncze zlecenie lekarz miał otrzymywać od 250 do nawet 2 tys. zł. W ciągu kilku miesięcy miał zarobić w ten sposób około 200 tys. zł. Recept nie realizowano bezpośrednio po ich wystawieniu, aby nie wzbudzać podejrzeń. Lekarz miał wystawiać je hurtowo, bez szczegółowego zapoznawania się z historią choroby poszczególnych osób.

– To byłoby podejrzane, skoro lekarz był kilkaset kilometrów od swojego pacjenta. Wykupywano je najwcześniej kolejnego dnia. Czasami anestezjolog sam decydował, że na kogoś już nie może wystawiać recepty. Wtedy prosił o inne dane. Kolegom mówił, że dzięki "biznesowi" nie musi już brać dodatkowych dyżurów w szpitalu – relacjonowała "Gazecie Wyborczej" policjantka zaangażowana w sprawę. Sam 58-latek miał tłumaczyć swoje działania chęcią pomagania ludziom.

Dotychczas w ramach śledztwa zatrzymano 17 osób. Dziesięć z nich, w tym 37-letnia kobieta zatrzymana w Bydgoszczy, trafiło do aresztu. Pozostałych podejrzanych objęto dozorem policyjnym.

Czytaj też:
Zabieg syna senatora KO bez kolejki. Szpital musi zapłacić potężną karę
Czytaj też:
Dramatyczna sytuacja w szpitalu. Pacjenci bez opieki

Źródło: krakow.wyborcza.pl/RadioZet.pl
Czytaj także