Kochani, jesteśmy dumni z naszego postępowego Krakowa.
Przez lata musieliśmy znosić docinki ze strony warszawskich znajomych, a także nieco się wstydzić na organizowanych w stolicy konferencji biznesowej, iż pochodzimy z miasta, które w powszechnej świadomości funkcjonuje jako „tradycjonalistyczne”, „konserwatywne” i bywa nazywane pogardliwie „Krakówkiem”.
A tymczasem ten rzekomy „Krakówek” pokazał, iż to wszystko, co się przywykło o nim mówić, to nie jest prawda i kandydat Konfederacji na prezydenta miasta nie zdołał zdobyć wymaganej ustawowo liczby podpisów, aby wystartować w wyborach.
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
