Dziennik "Rzeczpospolita" ustalił, powołując się na kręgi rządowe i wojskowe, że Polska chce przekazać Ukrainie kilka pocisków do systemu Patriot.
Rząd znów chce oddać Ukrainie drogie i deficytowe pociski do systemu Patriot
Pociski PAC-3 MSE to jedne z najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. W obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz ataku USA i Izraela na Iran, a przy tym intensywnego zużycia tego typu rakiet, pozostają one towarem deficytowym. Są przy tym bardzo drogie – jedna sztuka kosztuje kilka milionów dolarów.
Z kolei portal Onet.pl napisał w środę, że "z ostatnich rozmów polskiego rządu z administracją USA płynie niepokojący sygnał o zaskoczeniu Amerykanów zachowaniem Władimira Putina po moskiewskiej misji szefa CIA". Informator serwisu z kręgów rządowych powiedział, że "sytuacja jest bardzo zła". "Putin się niestety rozkręca, a raporty są coraz bardziej alarmujące" – dodał.
Kownacki: To jest rodzaj zdrady stanu
Bartosz Kownacki, poseł PiS, wiceszef sejmowej Komisji Obrony Narodowej, pytany o to, czy w takiej sytuacji powinniśmy oddawać Ukrainie tak drogi i deficytowy sprzęt, zwrócił uwagę, że "najważniejsze jest to, co pani powiedziała – to jest sprzęt deficytowy".
– Kiedy my, za naszych rządów, przekazywaliśmy stare czołgi T-72, to w zamian za to mamy nowe Abramsy. Po prostu przekazywaliśmy stary sprzęt, który już był zużyty i wymienialiśmy go na nowy, który jest potrzebny polskim Siłom Zbrojnym. To było konieczne, a my przyspieszyliśmy proces modernizacji – podkreślił.
Poseł PiS zauważył, że sytuacja dzisiaj na świecie, także w Zatoce Polskim pokazuje, że pocisków PAC-3 do systemu Patriot brakuje. – To deficytowy produkt na całym świecie. Oczywiście, zadaniem Amerykanów jest zwiększyć produkcję, być może otworzyć nowe fabryki, ale to wszystko potrwa, bo takich fabryk nie stawia się w miesiąc – podkreślił.
Bartosz Kownacki zaznaczył, że kiedy byłem wiceministrem obrony, to mieliśmy dość dużą, jak na nasze potrzeby, liczbę pocisków PAC-3, jak na osiem baterii.
– Moim zdaniem to jest za mało, ale ośmiu baterii. Naprawdę, pocisków nie jest wiele. Mamy ich niedużo. Ich liczba w tamtych warunkach wydawała się duża, jak na nasze potrzeby wystarczająca, ale na potrzeby pokojowe, a nie sytuacji zagrożenia kryzysowego. Więc mamy tych pocisków niewiele. Teraz okazuje się, że z tej niewielkiej liczby sytuacji, w której nie jesteśmy w stanie pozyskać na szybko, na już, z innego źródła tych pocisków, mamy oddawać jeszcze je Ukraińcom. Dla mnie to jest rodzaj zdrady stanu – podkreślił.
Inne kraje nie są w takiej sytuacji, jak Polska
Poseł PiS podkreślił, że współczuje Ukraińcom i rozumie ich problemy.
– Ale mają dużo wielu innych partnerów, którzy nie są tak zagrożeni. Inne zagrożenie ze strony Rosji mają Niemcy, Holandia, nawet Dania, niż Polska. Więc jest im dużo bezpieczniej i łatwiej przekazać pociski Ukrainie, bo bezpośredniego zagrożenia na dziś dzień działaniem rosyjskim nie mają. Na terenach Niemiec raczej nie spadają drony na masową skalę, a u nas tak. W Polsce zagrożenie różnego rodzaju środkami napadu powietrznego ze strony rosyjskiej jest dużo większe niż w przypadku innych państw – wyjaśnił.
Wiceszef sejmowej Komisji Obrony zwrócił uwagę, że Polska jest w takiej sytuacji, jak Finlandia, państwa bałtyckie, czy Rumunia. – A tak naprawdę Rumunia jest w nieco bezpieczniejszej sytuacji niż my, bo jednak jest dalej od Rosji – dodał.
Podkreślił, że w związku z tym przekazywanie pocisków do Patriotów jest naprawdę czymś skrajnie nieodpowiedzialnym.
Kosiniak-Kamysz nie wie, co jest w raporcie od szefa CIA
Bartosz Kownacki przypomniał, że premier Donald Tusk mówił niedawno, że dostał od szefa CIA raport dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach.
Na uwagę, że nawet szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz nie wie, co jest w tym raporcie, o czym sam powiedział, poseł PiS odpowiedział, że minister odpowiedzialny za nasze bezpieczeństwo, nie wie co jest w raporcie, o którym mówi Donald Tusk.
– To jest jakiś rodzaj groteski. Albo ktoś gra i żadnych raportów nie ma, i po prostu próbują tak straszyć Polaków, ale raczej wtedy byłoby dementi ze strony ambasady USA, czy ze strony amerykańskiej. Wydaje mi się, że jednak jeżeli nie było żadnych raportów, to jakieś dementi amerykańskie by było, bo sytuacja jest zbyt poważne. Natomiast, jeżeli nie wie tego minister obrony, to może nie wiedzieć tylko w jednej sytuacji – jeśli tego dnia przestaje być ministrem obrony, bo dochodzi do zmiany na tym stanowisku – mówił.
Zdaniem posła PiS to jest sytuacja przerażająca. – Człowiek, który podejmuje decyzję o tym, żeby przekazać pociski do systemu Patriot Ukrainie, nie ma pełnej wiedzy, jaki jest stan bezpieczeństwa kraju – podkreślił.
Polskę stać na oddawanie Ukrainie tak drogiego sprzętu?
Na pytanie, czy Polskę stać na to, żeby oddawać Ukrainie pociski, którego sztuka kosztuje kilka mln dolarów, Bartosz Kownacki odpowiedział, iż uważa, że "czas gratisowej pomocy się skończył".
– Nie chodzi tylko o postawę Ukrainy wobec Wołynia, ale szerszą ich politykę i geopolitykę. Ukraina powinna się nauczyć, że Niemcy i ich kraje Europy Zachodniej ich zostawiły w sytuacji największej potrzeby. Jeżeli ktoś po raz kolejny nie potrafi wyciągnąć z tego wniosków, to nie jest to nasz problem. Polska za darmo jakiegokolwiek sprzętu nie powinniśmy przekazywać – podkreślił.
Poseł PiS dodał, że pomoc Ukrainie jest potrzebna, ale możemy udostępniać jakikolwiek sprzęt, przekazywać go, za określonymi gwarancjami finansowymi.
– Ja nie oczekuję, żeby dzisiaj Ukraina nam zapłaciła, ale są narzędzia chociażby w postaci normalnie oprocentowanego kredytu, który jest pewnym narzędziem dyplomacji, a który może wpływać na to, czy my na przykład umorzymy kredyt w zamian za pewne zachowania Ukrainy, czy nie umorzymy, w sytuacji, kiedy wojna się skończy – tłumaczył.
Bartosz Kownacki zauważył, że "Ukraińcy pokazali przez te ostatnie lata, że naiwna, bezinteresowna pomoc się nie opłaca, bo oni nie potrafią jej docenić, mówiąc inaczej, nie potrafią być wdzięczni".
– Jest więc ogromne ryzyko, że w momencie kiedy zakończy się wojna, kiedy Ukraina stanie na nogi, czego jej życzę, to zwyczajnie zlekceważy Polskę, bo sami na to pozwoliliśmy – stwierdził.
Czytaj też:
Patrioty dla Ukrainy. Polska przekaże kolejne uzbrojenie Czytaj też:
Niepokojące sygnały płyną do polskiego rządu. "Amerykanie byli w szoku"
