Wraz z wychodzeniem na jaw kolejnych kulis afery szpitalnej w Polsce rozgorzała dyskusja, w jaki sposób w ogóle rozpocząć próbę naprawiania w Polsce systemu ochrony zdrowia. Na razie nic nie wskazuje na przygotowania do dużej reformy, choć rząd wykonał pierwsze ruchy w kierunku zmian. Mają one dotyczyć m.in. kontroli zarobków lekarzy.
Jednocześnie część komentujących podnosi argument, że dosypywanie kolejnych miliardów nic nie da, ponieważ źródło problemu leży w złej organizacji systemu, a nie w ilości pieniędzy wpłacanych z podatków do NFZ. Choć składki zdrowotne cały czas rosną, służba zdrowia znalazła się w dramatycznej sytuacji.
Wróblewski: Zacznijmy od zniesienia państwowego monopolu NFZ
Tomasz Wróblewski, szef WEI uważa, że jeśli w Polsce sytuacja ma się zacząć poprawiać, trzeba zlikwidować monopolistyczną pozycję Narodowego Funduszu Zdrowia, co – przypomnijmy – nie oznacza przecież likwidacji.
"Teraz ratunkiem dla służby zdrowia ma być ujawnianie zarobków lekarzy. Przypomina się sławne powiedzenie Churchilla – Zawsze można liczyć na rząd, że zrobi to, co trzeba – ale dopiero wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości". A my w Warsaw Enterprise Institute konsekwentnie powtarzamy, że skutków socjalizmu nie da się pokonać pogłębiając socjalizm. PRYWATYZACJA Zacznijmy od zniesienia państwowego monopolu na NFZ. Reszta krok po kroku się ułoży" – napisał na X.
Propozycja bardzo nie spodobała się jednemu z internautów. Użytkownik Patryk Hatak napisał, że rachunki za poród będą "w wysokości 120 000 PLN za cesarkę jak w Stanach".
Szef Warsaw Enterprise Institute wskazał, że ceny są kompletnie inne i bronił swojego stanowiska, przywołując przykłady państw, które lepiej radzą sobie z ochroną zdrowia.
"Pan tak z przekory czy niewiedzy? W USA ubezpieczenie zdrowotne pokrywa koszty porodu i opieki nad ciężarną, w ramach Affordable Care Act (ACA) opieka macierzyńska należy do tzw. essential health benefits. Pacjentka musi dopłacić, w zeszłym roku dopłata wynosiła 3200 dol za pełną opiekę z dwoma wizytami pielęgniarki w domu już po porodzie. Pan żyje lewicowymi fantasmagoriami. Jest na świecie całe mnóstwo lepiej funkcjonujących systemów zdrowia i wszystkie opierają się na prywatnej własności. Jak Pan nie lubi Ameryki to proszę poczytać o dwóch najlepszych systemach zdrowotnych na świecie w Japonii i Korei. Tam też państwo ogranicza się do pilnowania standardów, zostawia szpitale i ubezpieczenia w prywatnych rękach" – odparł.
Socjalizm w ochronie zdrowia/ Polityczna korupcja to skutek nie przyczyna
W jednym z wpisów w czerwcu Wróblewski zwrócił uwagę, że w dyskusji nad próbami znalezienia remedium mylony są ze sobą skutek i przyczyna.
"W historii VIP SOR-u najbardziej mnie ujmują najróżniejsze pomysły na zaradzenie problemowi politycznej korupcji. Od systemu kontroli płac lekarzy po polowanie na przywileje dla polityków. Nie wiem, ile razy to mówiłem, ale powtórzę: to, co działo się w Południowym Szpitalu, to jest naturalną konsekwencją polskiego systemu zdrowia, upartyjnienia służby zdrowia. W tym nie ma nic niezwykłego. To jest skutek, a nie przyczyna problemu. Byłoby dziwne, gdybyśmy tych i podobnych kwiatków nie mieli w kraju dziesiątki" – napisał na platformie X.
Jak to wyglądałoby w praktyce?
Wróblewski przypomniał, że Warsaw Enterprise Institute prezentowało w przeszłości projekt naprawy służby zdrowia, który sprowadzał się do zniesienia monopolistycznej pozycji NFZ.
Podobną metodę od długiego czasu postuluje Konfederacja, o czym przypomniał w najnowszym odcinku z serii "Mentzen Grilluje" jeden z liderów tego ugrupowania.
Wróblewski napisał, że w Polsce powinny funkcjonować prywatne firmy ubezpieczeniowe. "Każdy obywatel otrzymywałby należną mu część wydatków państwa na leczenie, które mógłby umieścić w dowolnym towarzystwie ubezpieczeniowym I dalej dopłacając zwiększać swój pakiet, aż do pokoiku VIP. Nic więcej nie trzeba robić. Zanim się zorientujecie, wszystkie szpitale będą miały VIP roomy dostępne dla tych, którzy stać, a nie dla partyjnych bosów. Dzisiejszy system jest społecznie niesprawiedliwy, skorumpowany, a ci którzy najgłośniej oburzają się na prywatyzację, to ci, którzy czerpią największe korzyści z obecnego stanu rzeczy" – przypomniał Wróblewski.
Czytaj też:
Przełom w walce z rakiem. Polska firma z patentem
