Młodzi lekarze przekonują, że zamiast skutecznie zlikwidować "kominy płacowe", nowe przepisy mogą doprowadzić do osłabienia publicznej ochrony zdrowia, konsolidacji małych placówek, a nawet likwidacji części szpitali powiatowych.
Projekt resortu zdrowia przewiduje m.in. ograniczenie łącznego czasu pracy medyków do równowartości dwóch pełnych etatów. Maksymalna stawka godzinowa miałaby wynosić 1/20 minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie 240 zł, a maksymalne miesięczne wynagrodzenie przy pracy na dwóch etatach – 76,8 tys. zł.
Nowe regulacje mają ograniczyć również tzw. "walizkową medycynę", czyli pracę lekarzy w wielu placówkach. Zatrudnienie w dodatkowym podmiocie mającym umowę z NFZ wymagałoby zgody głównego pracodawcy.
Rezydenci podkreślają, że popierają walkę z nadmiernie wysokimi wynagrodzeniami, ale mają poważne zastrzeżenia do sposobu, w jaki resort chce osiągnąć ten cel.
– Zgadzamy się z koniecznością likwidacji kominów. Jednak zaprezentowany projekt ustawy budzi nasze zastrzeżenia ze względu na brak analizy tego, jak planowane rozwiązania wpłyną na wydolność publicznego systemu opieki zdrowotnej – wskazuje Porozumienie Rezydentów OZZL.
"Narzędzie do przymusowej konsolidacji małych szpitali"
Zdaniem młodych lekarzy konsekwencje zmian mogą szczególnie mocno odczuć mniejsze placówki.
– W naszej ocenie ustawa w znacznie większym stopniu jest narzędziem do przymusowej konsolidacji małych szpitali oraz metodą uzyskiwania oszczędności niż skutecznym mechanizmem walki z kominami płacowymi w ochronie zdrowia – alarmują rezydenci.
Organizacja przekonuje, że ograniczenie różnic w wynagrodzeniach może zmniejszyć finansową motywację lekarzy do pracy w najbardziej wymagających i niebezpiecznych obszarach medycyny. To z kolei może pogłębić problemy kadrowe i odbić się na pacjentach.
– Uważamy, że ustawa ma na celu przede wszystkim oszczędności i doprowadzenie do likwidacji części szpitali powiatowych. Dodatkowym skutkiem będzie likwidacja miejsc specjalizacyjnych i konieczność przenoszenia rezydentów już odbywających specjalizację – czytamy w stanowisku.
Rezydenci wskazują, że prawdziwym problemem pozostaje "patologiczna wycena świadczeń". Ich zdaniem podstawowe oddziały, m.in. internistyczne, chirurgiczne czy pediatryczne, często są dla szpitali nierentowne.
– Szpitale zawierają kontrakty na wysoce płatne procedury, żeby uzyskać środki finansowe, które następnie przeznaczane są na działanie podstawowych oddziałów zabezpieczenia systemu. Tu leży główne źródło "kominów płacowych" – przekonuje Porozumienie Rezydentów OZZL.
Według organizacji bez rozwiązania problemu wyceny świadczeń nowe ograniczenia mogą jeszcze bardziej pogłębić problemy finansowe szpitali powiatowych i zmusić część z nich do zamknięcia lub konsolidacji.
Czytaj też:
Groźny wirus w europejskim państwie. To popularny kierunek wakacyjny
