Pomyłka przy in vitro w Szpitalu Południowym. Doszło do zamiany zarodków
Według ustaleń portalu RynekZdrowia.pl, błąd został wykryty jeszcze przed transferem kolejnego zarodka. Szpital miał poinformować o zdarzeniu pacjentki oraz wdrożyć wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.
Dziennikarze ustalili nieoficjalnie, że pomyłka dotyczyła pacjentek o tym samym nazwisku, ale różnych imionach. Osoba, która popełniła błąd, została odsunięta od pracy.
Placówka zgłosiła zdarzenie jako niepożądane do Ministerstwa Zdrowia. Resort analizuje dokumentację i zapowiada kontrolę, która może rozpocząć się w najbliższych dniach.
Afera w Szpitalu Południowym. O tym mówi cała Polska
O nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym od kilku tygodni mówi cała Polska. Sprawa wywołała dyskusję wokół funkcjonowania służby zdrowia w całym kraju.
W piątek (3 lipca) prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił dymisje dwóch swoich zastępców – Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry.
Afera wybuchła po tym, jak wyszło na jaw, że SOR-em Szpitala Południowego kierował powiązany z KO radny Dawid Kacprzyk, choć nie miał do tego uprawnień. W oświadczeniu majątkowym podał, że w 2025 r. zarobił ponad 1,6 mln zł, świadcząc usługi medyczne. Pieniądze brał także za dyżury, na których go nie było.
Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, lekarz zwrócił szpitalowi 500 tys. zł, ale ten odesłał mu pieniądze, powołując się na kwestie księgowe. Zrezygnował też z mandatu radnego warszawskiej dzielnicy Ursus.
Kacprzyk pod ostrzałem. Ciężkie oskarżenia byłego ordynatora
Kacprzyka obciążył inny lekarz, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski, który w poniedziałek (29 czerwca) przez cały dzień składał zeznania w prokuraturze. Wcześniej w rozmowie z Kanałem Zero zasugerował, że błędy popełnione przez Kacprzyka skutkowały śmiercią pacjentów.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba poinformował po przesłuchaniu Jędrzejewskiego, że chirurg odpowiedział na wszystkie pytania, a protokół z jego zeznań liczy 29 stron.
Biznes pogrzebowy w prosektorium
Portal Zero.pl ujawnił we wtorek (30 czerwca), że szef prosektorium w Szpitalu Południowym Artur Habowski prowadził tam biznes pogrzebowy – promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Jakby tego było mało, drastyczne zdjęcia zwłok publikował na Instagramie.
W środę (1 lipca) Onet napisał, że w Szpitalu Południowym dochodziło do nielegalnego handlu ciałami zmarłych. Według portalu, szef prosektorium pobierał opłaty m.in. za zgodę na wydanie ciała, balsamację czy "polecenie" rodzinie zakładu pogrzebowego.
W czwartek (2 lipca) placówka poinformowała o rozwiązaniu umowy z Habowskim ze skutkiem natychmiastowym.
Przepłacony wniosek o dotację z KPO
Inny wątek afery w Szpitalu Południowym to opisane przez "Gazetę Wyborczą" przepłacone zlecenie za przygotowanie wniosku o dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy. Usługa kosztowała placówkę aż 725 tys. zł, podczas gdy inne szpitale płaciły ok. 30 tys. zł.
Wynagrodzenie firmie Deloitte, która zdobyła kontrakt, wypłacono z dotacji KPO. Była pracownica szpitala i sygnalistka, która poinformowała o sprawie dziennikarzy, powiedziała w rozmowie z "GW", że placówka zapłaciła Deloitte ponad 20 razy więcej niż wynosiła stawka rynkowa.