Pomyłka przy in vitro w Szpitalu Południowym. Doszło do zamiany zarodków

Dodano:
Wizyta u lekarza, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay / fernandozhiminaicela
W warszawskim Szpitalu Południowym doszło do pomyłki podczas procedury in vitro – pacjentce podano zarodek należący do innej pary. Sprawę bada placówka oraz Ministerstwo Zdrowia.

Według ustaleń portalu RynekZdrowia.pl, błąd został wykryty jeszcze przed transferem kolejnego zarodka. Szpital miał poinformować o zdarzeniu pacjentki oraz wdrożyć wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.

Dziennikarze ustalili nieoficjalnie, że pomyłka dotyczyła pacjentek o tym samym nazwisku, ale różnych imionach. Osoba, która popełniła błąd, została odsunięta od pracy.

Placówka zgłosiła zdarzenie jako niepożądane do Ministerstwa Zdrowia. Resort analizuje dokumentację i zapowiada kontrolę, która może rozpocząć się w najbliższych dniach.

Afera w Szpitalu Południowym. O tym mówi cała Polska

O nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym od kilku tygodni mówi cała Polska. Sprawa wywołała dyskusję wokół funkcjonowania służby zdrowia w całym kraju.

W piątek (3 lipca) prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił dymisje dwóch swoich zastępców – Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry.

Afera wybuchła po tym, jak wyszło na jaw, że SOR-em Szpitala Południowego kierował powiązany z KO radny Dawid Kacprzyk, choć nie miał do tego uprawnień. W oświadczeniu majątkowym podał, że w 2025 r. zarobił ponad 1,6 mln zł, świadcząc usługi medyczne. Pieniądze brał także za dyżury, na których go nie było.

Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, lekarz zwrócił szpitalowi 500 tys. zł, ale ten odesłał mu pieniądze, powołując się na kwestie księgowe. Zrezygnował też z mandatu radnego warszawskiej dzielnicy Ursus.

Kacprzyk pod ostrzałem. Ciężkie oskarżenia byłego ordynatora

Kacprzyka obciążył inny lekarz, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski, który w poniedziałek (29 czerwca) przez cały dzień składał zeznania w prokuraturze. Wcześniej w rozmowie z Kanałem Zero zasugerował, że błędy popełnione przez Kacprzyka skutkowały śmiercią pacjentów.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba poinformował po przesłuchaniu Jędrzejewskiego, że chirurg odpowiedział na wszystkie pytania, a protokół z jego zeznań liczy 29 stron.

Biznes pogrzebowy w prosektorium

Portal Zero.pl ujawnił we wtorek (30 czerwca), że szef prosektorium w Szpitalu Południowym Artur Habowski prowadził tam biznes pogrzebowy – promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Jakby tego było mało, drastyczne zdjęcia zwłok publikował na Instagramie.

W środę (1 lipca) Onet napisał, że w Szpitalu Południowym dochodziło do nielegalnego handlu ciałami zmarłych. Według portalu, szef prosektorium pobierał opłaty m.in. za zgodę na wydanie ciała, balsamację czy "polecenie" rodzinie zakładu pogrzebowego.

W czwartek (2 lipca) placówka poinformowała o rozwiązaniu umowy z Habowskim ze skutkiem natychmiastowym.

Przepłacony wniosek o dotację z KPO

Inny wątek afery w Szpitalu Południowym to opisane przez "Gazetę Wyborczą" przepłacone zlecenie za przygotowanie wniosku o dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy. Usługa kosztowała placówkę aż 725 tys. zł, podczas gdy inne szpitale płaciły ok. 30 tys. zł.

Wynagrodzenie firmie Deloitte, która zdobyła kontrakt, wypłacono z dotacji KPO. Była pracownica szpitala i sygnalistka, która poinformowała o sprawie dziennikarzy, powiedziała w rozmowie z "GW", że placówka zapłaciła Deloitte ponad 20 razy więcej niż wynosiła stawka rynkowa.

Źródło: Rynek Zdrowia / Kanał Zero / Onet / Gazeta Wyborcza
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...